wtorek, 3 września 2013

Dobry

Czytać ewangelie w obecnych przekładach to jak czytać 1 wydanie bez poprawek "Władcy pierścieni" w tłumaczeniu Łozińskiego. Zmienione imiona, słowa, wykoślawione zdarzenia. I wszystko to na życzenie przeklętego kleru manipulującego tekstami od wieków. Ewangelie w obecnej postaci to często bardziej jest fantasy niż opis prawdziwych wydarzeń.

Jeden jest dobry - ten który pozwala istnieć nawet najgorszym pasożytom na tej planecie, na pewno dobry nie był duch mordujący Ananiasza i Sefirę i nie można go nazywać bogiem, wszak jeden jest święty i nie ma żadnego poza nim - Stwórcą, który jest w pewnym sensie ojcem zarówno tych najlepszych jak i tych najgorszych. Jezus również tak uważał, nie mówiąc że duch który z nim był jest "dobry" ani że jest "bogiem". Ale łżący przy świadkach kler lubował się w dostosowywaniu tekstów do własnego widzimisię. Przeklęty jest kler naganiający duchom wyznawców, duchom, z których żaden nigdy nie był taki jak Bóg. Jezus bynajmniej nie uważał się za "dobrego", ani tym bardziej za Boga. Nie uważał też że za popełnianie grzechów należy kamienować i mordować i dlatego bronił - ludzi.

Jednakowoż katolicki kler uczy nazywać papieży "świętymi ojcami" zdradzając prawdę i samego Jezusa. Gwałci dzieci - czyli Jezusa. I co?
Kogo opętuje i kto cierpi?
Klechy?
Oprawcy?
Dyktatorzy - mordercy?
Nawołujący do mordów?

Gdy się patrzy na niektóre horrory to wydaje się że opętuje się głównie dzieci. Choć niektórzy chcieliby twierdzić że "ludzi o słabej psychice". Nie. Opętuje dzieci, bardzo małe, z niewykształconą psychiką i brakiem reakcji obronnych. Ale na ten temat kler milczy... Bo wygodniej jest mu symbolicznie odprawiać swoje rytuały zamiast jak nakazał Jezus chodzić między ludzi wypędzać duchy z domostw.

Przeklęte duchy morderców uważane za święte przez katolickich zdrajców robią co chcą, na ich życzenie. Czegóż można się jednak spodziewać po szatańskich podnóżkach jak nie tego, by im wybaczano i przy okazji by im żyło się dostatnio na koszt innych.
Ale czegóż można spodziewać się innego po pasożytach jak nie chorób i niszczenia świadomości społecznej przez wymuszanie wiary fałszywej u samych podstaw.

Czy Maria wierzyła w prawo ducha do gwałtu? Jak chłopki do prawa pierwszej nocy którą wykorzystywała zdradzająca Jezusa szlachta? A może wziął ją podstępem? Podając się za boga, będąc tylko zwyczajnym kłamcą czyli krótko mówiąc - szatanem, który z lubością przyglądał się dorastaniu Jezusa?

Jak gdzieś napisano prawdziwi prorocy zazwyczaj albo powtarzali co było wcześniej w pismach, albo tworzyli coś co skądinąd dawało podstawy wypełnienia proroctwa.

Jeśli Mahomet uznawał Jezusa za proroka, to jeśli sam miał być prorokiem ani jedno słowo nie mogło być sprzeczne z wcześniejszymi słowami Jezusa. Ani jedno - bo wtedy albo byłby kłamcą on sam, czyli fałszywym prorokiem, albo Jezus którego uznawał za prawdziwego proroka. Jeśli zaś Jezus byłby fałszywym prorokiem to i Mahomet wierzący w jego prawdziwość byłby fałszywy.

Przy założeniu że Jezus był prawdziwym prorokiem Mahomet nie mógłby złamać ani jednego nakazu danego przez Jezusa, a tym samym jego wyznawcy nie mogli by złamać ani jednego słowa dowolnego prawdziwego proroka przed Mahometem, bo oznaczałoby to niewiarę w słowa Mahometa o prawdziwości Jezusa jako proroka. Śmierć niewiernym słowom proroków - bo te słowa nie mogą być sprzeczne z poprzednikami. Co otwiera całkiem ciekawą opcję do przeklinania każdego taliba domagającego się łamania przykazania "nie morduj" (nie "nie zabijaj" dopuszczalnego w samoobronie, ale celowego namawiania do mordów na innych, dotyczy to też całej rzeszy papieży wzywających do krucjat na terenach na które zakazał chodzić Jezus - np. tereny ówczesnej Samarii).

Według słów proroka - Jezusa - cokolwiek uczyni się dziecku, czyni się jemu samemu. Bez względu na to czy się je okłamie, zgwałci czy zabije. Skoro Mahomet uznał słowa Jezusa za prawdziwe, to żaden z jego wyznawców nie ma prawa do uczynienia krzywdy dzieciom, chyba że w samoobronie. Wszak nikt nie powiedział że niewidzialne pasożyty manipulujące ludźmi nie zaczną od dzieci, tych najbardziej bezbronnych ofiar działań zdradzieckich, kłamliwych i morderczych bytów sprowadzających choroby na człowieka.

Pasożyty o których piszę potrafią mówić. I skłonić ku sobie wyznawców wybierając jednostki które często są im bezrozumnie wierne, otumanione w sposób w jaki owady kontrolują szeregowych, ginących za "królowe" członków roju. I które z zaciekłością będą bronić sekretów istoty swej biofizyki, odciągając od nauki opartej o doświadczenie i poznanie świata stworzonego przez Stwórcę - praw matematyki, chemii, fizyki czy biologi. Od poznania ich organizmów, jakie by one nie były.

Dobry Bóg wszak pozwolił istnieć roztoczom, bakteriom i wirusom jednakowoż dał też możliwości organizmom by się przed pasożytami - broniły czy to w sposób fizyczny czy z wykorzystaniem rozumu. A rozum najpierw powinien móc zidentyfikować zagrożenie, nim zacznie działać, bo inaczej może liczyć tylko na przypadek, będąc oślepiony przez wrogie życiu człowieka pasożyty.

niedziela, 1 września 2013

ιερείς

Jak każdy osobnik, któremu wciskano na siłę "Quo vadis" w szkole w jakiejkolwiek postaci, zapewne nieobca jest ci wiara w cudowną moc egzorcystyczną krzyża, jaką rzymscy urzędnicy stosowali wobec prawdziwych chrześcijan. Owo narzędzie kaźni, tortur i męczenia, wielu duchom błakającym się po ziemi zapadło w pamięć i do dziś obawiają się skutków umieszczenia na krzyżu.

Rzecz jasna najbardziej znienawidzoną i zohydzonym elementem rzeczywistości dla prześladowanych był wszak ten ustawiczny element krajobrazu na którym umierający i ludzkie, gnijące szczątki, zwisały smętnie przytwierdzone zazwyczaj sznurami do różnych wersji krzyży - w tym do podobnych w kształcie X.
Czasem był to też zwyczajny pal i o ile nauka krzyża polegająca na świadomości "zmartwychwstania", możliwości odrodzenia do nowego życia w przypadku wybaczenia za błędy przez np. rabina przyjmującego do nowej wspólnoty była rozumiana dosłownie jako nauka, to nikt w ówczesnych czasach nie myślał o tym by jakikolwiek martwy przedmiot, traktowany jak talizman, cudowny przedmiot łączyć w jakikolwiek sposób z chrześcijaństwem, poza traktowaniem zbitych na krzyż desek i tych którzy go wykorzystywali do katowskich praktyk jako najgorszego wroga chrześcijaństwa, Jezusa i wszystkich jego prawdziwych uczniów.

Oczywiście symbolem rozpoznawczym była alfa (względem tej dosyć znanej alfy i omegi) - a konkretnie symbol byka, ponieważ ten piktogram - ideogram oznaczał właśnie byka (alef w hebrajskim również oznacza byka), który to symbol rysunkowo nieco przypomina rybę (po odwróceniu o 90 stopni), a to znaczenie podawane tym którym nie można było ufać, zostało zatarte w pamięci po wymordowaniu przez jednego z poprzedników Konstantyna wszystkich prawdziwych chrześcijan, rozumiejących znaczenie tego rozpoznawczego znaku, pozostawiając po sobie wszelkie męty "stanu kapłańskiego", którym nikt nigdy nie zaufał względem znaczenia owego "byka".

W czasach Jezusa i jego prawdziwych uczniów nie było "stanu kapłańskiego" w ramach chrześcijaństwa - a tylko równoprawni członkowie wspólnot, do których można było przystąpić dobrowolnie, po przekazaniu całości majątku na ich rzecz. W prywacie pozostawiając tylko to, co zezwolił na posiadanie Jezus swoim uczniom - a co to konkretnie było, to trzeba by zajrzeć do wielokrotnie przeredagowywanych i wybieranych ewangelii (sandały, ubranie). Co nie zmieniło tego, że pojawił się kler który zawsze chciał mieć więcej niż inni, żerujący na niewiedzy ludzi, wydzierający ostatnie pieniądze od poczciwych obywateli cesarstwa rzymskiego, który z przyjemnością uczestniczył w cyrkowych popisach, pogryzając przekąski w trakcie co krwawszych pokazów na piasku areny, z lubością słuchający kazań jarmarcznych pseudokapłanów.

Jarmarcznych, nie mających nic wspólnego z prawdziwym chrześcijaństwem, walczącym zarówno z prywatną własnością (w końcu Ananiasz z Sefirą za pozostawienie sobie prywatnej własności zamiast przekazanie jej wspólnocie padli trupem), lichwą (pożyczanie na procent było domeną żydów, sprzeczną z zasadami chrześcijan - co oznacza że w dzisiejszych czasach nie ma ani jednego chrześcijańskiego banku, z bankiem Watykanu na czele), niewolnictwem - nieważne za kogo uważali cię rzymianie, przez wiarę stanowiłeś rodzinę Adama - człowieka - w którą wierzył Jezus - czyli musiałeś przyjąć że bez względu na stan jesteś równy drugiemu człowiekowi należącemu do tej rodziny przez wiarę, co było szczególnie znienawidzoną tezą dla cesarzy, dla których równość z niewolnikami traktowanymi jak zwierzęta była tezą obcą, nienawistną i grożącą rewolucją wśród poddanych.

Niech będą przeklęci wszyscy którzy uklęknęli przed Konstantynem - bestią przez którą niewolnictwo trwało przez setki lat pod auspicjami chrześcijaństwa, zbierając krwawe żniwa gwałtów, śmierci i morderstw - i jego zaleceniami względem tego co nazywać chrześcijaństwem a co nie. Nie ma wybaczenia dla szatańskich wypierdków podających się za chrześcijańskich kapłanów, kapłanów których nigdy nie było wśród wspólnot chrześcijan, a których "stan" pojawił się dzięki łaskom bestii - który skusił kler władzą; kler który nigdy tej władzy nie odrzucił - w przeciwieństwie do kuszonego przez szatana Jezusa. Kler, który dzięki władzy danej mu przez bestię skazywał każdego powracającego Jezusa na śmierć, za słowa sprzeczne z polityką bestii.

Cudaczne rytuały kleru, który oddał pokłon Konstantynowi, wraz z szatami, nakryciem głowy na cześć Mitry (to jeden z ówczesnych popularnych bogów) obrażają moją wiarę na co dzień. Smutne jest to, że nikogo nie obchodzi najwyraźniej jak wielką obrazą dla Jezusa jest nazywanie katolicyzmu, protestantyzmu i wszelkich wywodzących się z korzenia czcicieli krzyża, a nie jego nauki, wiarą chrześcijańską. Przy czym muszę to dodać, dla mnie jest obrazą większą, bardziej drażliwą i co najważniejsze - kosztowną. Bo z MOICH podatków ta banda darmozjadów, pedofilów - gwałcicieli Jezusa (jak powiedział co uczyni się dziecku, uczyni się Jemu osobiście, co większość tych katolickich pseudobiskupów nie mających żony ma głęboko w dupie), a policja i prokuratura tego państwa nie robi z tym nic, liżąc stopy wybrańców bestii i całując podstawione pierścienie, na palcach które wcześniej zagłębiały się w ministranckie impoderabilia.

Sekta która drąży struktury tego państwa, tak obca chrześcijaństwu, a tak bliska tajnym strukturom Opus dei, daje się jednak rozpoznać. A to pojawiają się indywidua które zabierają swe dzieci z przedszkoli z dziećmi z niepełnych rodzin (Jezus wszak powiedział iż przyjmując do domu osierocone dziecko, Jego się przyjmuje, a nie jakiś bestialski kawałek ciasta z mąki mającego w wyniku magicznego rytuału stać się ciałem człowieka w wyniku czego popełniony zostałby symboliczny kanibalizm) - gdyby choć jeden chrześcijanin w tym rządzie przyjął osierocone dzieci znaczyłoby że jeden przyjął Chrystusa pod swój dach... Niestety, szatańskie podnóżki, sekciarze w rodzaju Terlikowskich Jezusem napchanych mają pełne gęby i wołają, o wołają... Ale w mych oczach już są martwi. Piekielne narzędzia babilońskiej kurwy - dziewicy - nazywanej Maryją, a która z MATKĄ Jezusa nie ma nic wspólnego, więcej wszak w niej z bóstwa WooDoo (Erzulie) czczonego z wykorzystaniem obrazków z Izajaszowego wyobrażenia nierządnicy babilonu. No ale iluż mamy wśród kleru wiernych prorokom którzy niekoniecznie wyznawali to samo co Jezus?

Któż tak potrafi upokorzyć Jezusa jak kler?
Jezusa, który rozbijał posążki w świątyniach i nie był najłagodniejszy słowem wobec trzymających nosy w piśmie faryzeuszy, symbolicznie podchodzących do wiary mojżeszowej.

PS. Testowy tekst który umieściłem na wordpressie - oficjalny nie przyjmuje cssów w wersji darmowej, blog.pl ma zaś taką zadyszkę, że ograniczę się do bloggera.

niedziela, 18 sierpnia 2013

Reguła

Niech będą przeklęte i niech zdychają w cierpieniach wszystkie niewidzialne byty, które nie przestrzegają ludzkich praw ziem, na których przebywają. Niech pełzają jak robactwo i pasożyty, którymi są w swej istocie.
Wykładnik Genezis.
Z woli Stwórcy oddającego ziemię pod panowanie człowiekowi, a nie jakiemukolwiek duchowi występującemu w dowolnej "świętej księdze" roszczącemu sobie prawa do nadawania praw.
Gdyby duchy były podobne człowiekowi w kwestii wolnej woli, to byłyby odpowiedzialne za każdy uczynek który dokonały w tym wszelkie zbrodnie, przestępstwa i wykroczenia za które należy je osądzać z całą surowością, gdyż w sposób skryty i celowy niszczą ludzi od wieków, wpływając na nich i manipulując - doprowadzając do zbrodni. Gdyby tej wolnej woli nie miały bliższe byłyby pasożytniczemu robactwu i zwierzętom, powolnym innym istotom, bliższe cudzym programom i natychmiast niszczone w przypadku każdego wywołania choroby, śmierci lub jakiejkolwiek destrukcji w swoim otoczeniu.
Nie po to rozbito wieżę Babel i pomieszano języki by jakakolwiek zasady przeklętych duchów ustanawiających ludziom zasady miała gdziekolwiek i kiedykolwiek panować. Nie po to różnorodność kulturowa miała panować na Ziemi by jakiś imam, ksiądz czy inny kapłan stosujący zasady nakazane przez duchy (!) człowiekowi miał górować nad resztą. Już samo przyjęcie wiary że duchy mają prawo do nakazywania czegokolwiek jest wyrzeczeniem się Księgi Genezis. Przeklęty każdy kapłan, pupilek pasożytów dręczących ludzkość od wieków, który tego nie pojmuje.

piątek, 9 sierpnia 2013

Inicjacje

Co pewien czas któryś z moich znajomych lub jakiś obcy atakuje mnie "cudownymi środkami na wszystko" - a to na bazie aloesu, a to na bazie jakichś borówek, porzeczek czy innego czegoś, co zgodnie z opisem jest jedynie słusznym i synergicznie oddziałującym na się zestawem naturalnych składników.
Dziś w pracy, dopadła mnie właśnie taka jedna przygodna ofiara - właściciel salonu opon, który szukał tego, czego nie znalazł. Czyli poprzedniego obszaru działalności przed lekkim przebudowaniem budynku w którym obecnie mam biuro.
Z tajemniczym wyrazem twarzy właściciela salonu opon, spojrzał znacząco na mnie i ściszonym głosem spytał czy chciałbym zarobić. Pasywne dochody miało się przez to rozumieć, ale trzeba by pół godziny na ten temat mówić. Po moim delikatnym wzruszeniu ramion i zajęciu się czymś innym, przygodna ofiara wyszła szukać szefa, jednakowoż nie zapominając o wciśnięciu mi ulotki i pokazaniem dowodu na cudowne właściwości odchudzające czyli zdjęcia na komórce wpierw gościa roztytego, a potem niby tego samego z sześciopakowym kaloryferkiem na brzuchu po chyba 6 czy 8 miesiącach i to bez fotomontażu. Osobiście wielkiego podobieństwa nie zauważyłem, choć nawet jeśli istniało to kolejność prezentoanych zdjęć na moje oko mogłaby być inna. Jednakowoż wiara rozentuzjowanego właściciela salonu opon w cudowne właściwości piramidy finansowej opartej o cudowny specyfik i jego przeciwbólowe i zdrowotne właściwości, dały mi temat do dzisiejszego posta.
Mechanizmy ezoteryczne - czyli takie "dla wtajemniczonych" - działają na wszystkich, tyle że nie wszyscy są ich świadomi. Piramida finansowa oparta o ładne opakowania owocowego soku musi mieć przecież kilka elementów które nie będą oparte tylko o efekt placebo. Musi zaistnieć wiara i wtajemniczenie.
Członków najbliższego kręgu sprzedawców, którzy wierzą z całych sił w cudowne właściwości swego towaru. Ba potrafią oni ten entuzjazm przekazać innym i podtrzymać zyskiem który uzyskują od swoich owych wtajemniczonych w cudowne właściwości specyfiku, nowych klientów i sprzedawców. Cudownej Pożywki.
I tu dochodzimy do inicjacji. Inicjacji opracowanych nie przez wierzących w cudowność prezentowanych metod, ale opracowanych przez tych, którzy stoją na szczycie piramidy i mają głęboko gdzieś czy sprzedawany w ekskluzywnym opakowaniu specyfik - roślinny kompot - działa. Energetycznych inicjacji opartych o pola informacyjne opracowanymi metodami w pewnym sensie "magii chaosu", a konkretnie programami które wciągają w tryby wiary w finansową piramidę, jednakowoż spychają ją w tło, wzmacniając jedynie przekonania wywołujące efekt placebo. W ten sposób niby wszyscy są szczęśliwi, zaprogramowany, szukający nowych ofiar swej inicjacji sprzedawca opon też, zmieniający się wszak w pasywnie zarabiający element piramidy, do tego święcie wierzący w cudowność swego specyfiku.
Identyczne elementy wiary można zauważyć u wszystkich poszukiwaczy "energetycznych inicjacji" nad którymi czuwają rozmaite demoniszcza, korzystające z tej formy piramidy i to tak skutecznie, że nawet specom od NLP potrafią wcisnąć cudowność kolejnej pseudobuddyjskiej inicjacji jakiegoś kolejnego bóstwa, które wprogramowuje określone założenia kolejnej ofierze "inicjacji". Budda wszak nie odwoływał się ani do "wielkich matek", kuszony przez "córki króla demonów" po prostu je olewał i delikatnie mówiąc nie było mu po drodze do kultu formy zapoczątkowanej przez Drukpę Kunleya w pewnych rejonach świata (bazującej na skupieniu na sobie uwagi przez określone charakterystyczne zachowania, zapamiętanie i wkodowanie w podświadomość oraz umiejętności koncentracji i oddzielenia od dochodzących z zewnątrz sygnałów pozwalające wykorzystać wszystkie wzajemne powiązania - ot, nawiązując do poprzedniego eksperymentu - zmuszenie tłumu do zapamiętania podświadomie formy - obrazu - po skierowaniu jego uwagi na tło "pornograficzne").
Oczywiście, ofiary są przekonane że bliżej im znów do swego szczęścia, oświecenia, cudownego ozdrowieńczego sposobu na życie, leku na wszelkie choroby. Placebo. Z piramidą finansową w tle, o której nie myślą nieoświecone umysły, bo wszak w takiej piramidzie zazwyczaj jest jakiś wierzchołek.
Specyfika osób pod wpływem zainicjowanego programu magii chaosu nastawionej na cele marketingowe jest dosyć charakterystyczna - niby są zdrowi, ale szukają klientów, w każdym ich widzą, wierzą bezwarunkowo w swój produkt, a przy podatności i braku odpowiedniego podejścia innych ludzi są w stanie zarazić programem pola informacyjnego inne osoby. Odnosi się to też do wszelkich religii (w tym ateistycznych i politycznych) bazujących na obrazach czy symbolach które stają się ważniejsze od żywych wyznawców - wszak w ostateczności piramida okazuje się ważniejsza od jej elementów.
Jednakowoż wygląda na to, że jedynie Budda rozumiał przykazanie o zakazie czczenia obrazów i innych form. I to możliwe że zanim Mojżesz je dostał, bo chyba nie za bardzo zrozumiał o co w nim chodziło... No i Jezus. Ale jego tak samo jak Buddę po ich śmierci wrobili w kulty, które praktycznie nic wspólnego nie miały z początkami ich wiary i właściwymi przekonaniami. Za to wiele z piramidami demoniszczy w których formą są obrazy, przedmioty, symbole, rytuały czy cudowne specyfiki - panacea w których nadaje się fałszywą treść przy wykorzystaniu określonej formy w którą zaczyna wierzyć ofiara.
Rzeczy są tym czym są.
Kapłan który podaje się za takowego i który wykorzystuje np. symboliczne obmywanie nóg wykazuje symboliczne kapłaństwo. Nie prawdziwe posłannictwo Jezusa. I jako taki jest fałszywy w samej swej istocie - iście diabelsko, tworząc nowe elementy kolejnej demoniszczowej piramidy w której miast rzeczywistych działań wykorzystywane są symbole zmieniające wiarę kolejnych ofiar w przekonania co do znaczenia formy martwych przedmiotów, wizerunków czy czynności, kosztem nowych elementów tworzonych finansowych piramid - wiernych kolejnym kłamstwom. W którym ofiary są w podstępny sposób nakłaniane do łamania przykazania co do czczenia obrazów - w tym takich w rodzaju krzyża w który to nie wierzył ani Jezus, ani jego prawdziwi uczniowie.
Inicjacje wiary w piramidy pseudochrześcijańskie jednak można zawdzięczać Konstantynowi i tym którzy uklękli przed jego zaleceniami, wypierając nakazy Jezusa - dla którego elementy piramid - ludzie - byli ważniejsi od przedmiotów a na pewno od finansowych piramid kapłanów Żydowskich, sprzedających odpusty w ramach symbolicznych rytuałów.
Forma która służy treści to zapis słów, głosek, prawdziwego przekazu. Treść która poddaje się formie to wymyślone znaczenie symbolu w tym łączone z astrologią, wróżbami, magią, flagami czy godłami państw już za czasów Jezusa. Jezusa który przekazał swą wiedzę tak swym uczniom że twierdzili oni że "teraz nie ma już Żydów i Greków" - wśród chrześcijan dla których narodowość była niczym, iluzją, kłamstwem dla uważających że istnieją tylko bliźni - tu nie było miejsca na iluzje treści nadawanych formom - obrazom, wizerunkom etc. dla złudzenia którego elementy cudzych finansowych piramid są w stanie nieświadomie umierać, gdyż są od dzieciństwa inicjowani w kolejne fałszywe przekonania co do form.
Rzeczy są tym czym są.
Jaką formę ma duch?
Odrzucenie kultu form to wypełnienie nakazów ducha.
Oraz nauk Buddy
No ale... Kto by się tam demoniszczy słuchał, a jak pokazuje przykład Buddy i Jezusa prędzej czy później i tak zostają tylko popłuczyny bo podstawowych założeniach, a finansowe piramidy władzy religiantów biorą górę nad nakazami pechowców sprzed wieków i proste kwestie oświeceniowe zamieniają się w inicjacje religijnych (i nie tylko) wtajemniczeń.
BTW Merkury (Hermes) zdaje się deptał sandałami skrzydełka takich różnych, dzięki czemu się wznosił w te różne "boskie wyżyny" ];>

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Dziękuję

Zaufanie bywa niczym iluzja własnych przekonań.
Podstawową zasadą jaką należy przyjąć, jest ta, że zasady fizyki i inne są stałe i niezmienne przy spełnieniu określonych warunków i jako takie pochodzą od Boga. Innymi słowy - zaufać można tylko Bogu.
Ludziom, a tym bardziej niewidzialnym bytom - nie da się, no chyba że człowiek chce się na własnym przykładzie nauczyć że nie można.
Jakkolwiek można by myśleć o pewnych kwestiach w dziedzinie paranoi, jednakowoż czasem mam wrażenie, że muszę podziękować sobie, za brak konfliktów w czasie wielu lat pracy z innymi osobami odchodzącymi po dość zwyczajowym L4 do ich ostatniego dnia "pracy". Dzięki nim nauczyłem się, że ufać można jedynie w zasady fizyki, bo przecież nie współpracownikom którym udostępnia się zmienione hasła w ramach konieczności korzystania z m.in. maili. Nic bez podpisu, że tak to ujmę.
Dziękuję zatem jeszcze raz sobie i życzę dalszych sukcesów, już bez konieczności podobnych nauk z pewnymi osobami.