czwartek, 12 września 2013

Mesjanizm

Jeśli po latach dręczenia pojawi się byt który niby rozprawi się z twoim ciemiężycielem spytaj się czy to nie ten sam który cię dręczył tyle, że zmienił formę na inną byś był mu wdzięczny po latach tortur za pomoc.

Zwłaszcza że przez lata absolutnie nic nie zrobiło mu nic, tylko sobie konwersowało z nim na różne tematy.

Czy gdy komuś pomagasz to pomagasz ze względu na tego kogoś czy ze względu na swoją wiarę na temat pomocy czyli ze względu na siebie i swoje samopoczucie względem wiary w słuszność swoich przekonań? Czy jeśli ten ktoś nie spełnia oczekiwań co do własnych przekonań to należy go niszczyć lub skazywać na zniszczenie? Czy chciało się zatem pomóc sobie, własnej iluzji wiary, czy komuś potrzebującemu pomocy? Czy brak pomocy ofierze uderza w ciemiężyciela czy tylko mu pomaga kontynuować to co robi?

PASOŻYTY. Bez wyjątku.

Samarytanin chrześcijaninem nie był by powoływać się na wiarę w coś lub kogoś by pomagać.

Jezus wypędzał duchy nie z chrześcijan, bo ich nie było, tylko z ludzi o różnych wierzeniach i przekonaniach.

Mesjanizm w ujęciu biblii w której Stwórca daje ziemię człowiekowi musi zakończyć się jedynym logicznym wnioskiem że Mesjasz zrobi dokładnie to co Stwórca - pozbędzie się duchów, bez wyjątków, które rządzą ludźmi - twierdząc że przychodzą od Boga, ustalając i wmawiając ludziom takie zasady, by mordowali się między sobą i nienawidzili, pozostawiając w spokoju prawdziwy powód wielu chorób i problemów - niewidzialne pasożyty, pełzające po tym świecie twierdzące co jest dobre i złe i mające całe rzesze wyznawców i swoich kapłanów.

Jezus był na dobrej drodze do zostania mesjaszem wypędzając z ludzi duchy...
Ale najwidoczniej mu nie wyszło.
Ten który wykończy wszystkie duchy będzie niewątpliwie mesjaszem z woli Stwórcy, bo tylko cud boski sprawiłby że udałoby mu się uniknąć wszystkich czyhających na niego duchów. Nie jest powiedziane że w efekcie swoich działań nie doprowadzi że absolutnie wszyscy "staną przed Stwórcą", łącznie z "duchami", ludźmi i wszystkimi istotami które mają coś z ducha w sobie. Naprawdę mało prawdopodobne, choć odpowiednia technologia może już i byłaby możliwa do utworzenia. W końcu... Czy to pierwszy raz?

środa, 11 września 2013

Odpowiedzi

Lady Pank
Siedmioramienna tęcza

Siedmioramienna tęczo prowadź nas
Po krawędzi nieba w nowy świat
Zieleń i róż leczą serca ze wszystkich trosk
Po każdej z burz, gdy rozbłyśnie twój złoty most
Siedmioramienna tęczo świeć nam, świeć
I nadzieję w sercu nową wznieć

Będziemy biec każdą z siedmiu podniebnych dróg
Dopóki się nie dopali twój jasny łuk
Będziemy biec każdą z siedmiu podniebnych dróg
Dopóki się nie dopali twój jasny łuk
Dopóki się nie dopali... Siedmioramienna
Siedmioramienna
Siedmioramienna
Siedmioramienna
Dopóki się nie dopali twój jasny łuk
Siedmioramienna
Siedmioramienna
Siedmioramienna
Odpowiedzi nie są odpowiedziami.
Rozwiązania działań zamkniętych określonymi założeniami nie tworzą otwartych odpowiedzi. Odpowiedzią są pytania i sposób w jaki są zadawane. Rozwiązanie zagadki nie tworzy nowej - nauczenie się tworzenia zagadek jest ich opanowaniem. Wygraną z niezadanymi pytaniami.
...bo krainy marzeń umysłu ogarnęła czerń wymuszona przez pasożytniczy byt wymuszając logikę tekstu bez formy, byt wykorzystujący i niszczący złudzeniami swoją ofiarę.

piątek, 6 września 2013

Hierarchia

Jezus odmawiał szatanowi gdy ten mu proponował władzę nad krajami (królestwami), gdyż rozumiał konsekwencje podejmowania decyzji za innych. Nie mówiąc już o tym, że szatan nigdy nie miał prawa czegokolwiek ofiarowywać człowiekowi, ani od niego wymagać, zwłaszcza na planecie otrzymanej od Stwórcy, będącej kolebką ludzi - rodziny Adama.

Zwykły kłamca gdy kogoś oszuka może poprosić o wybaczenie osobę którą okłamał. Kłamca u władzy oszukuje wielu, czasem wszystkich, wykorzystując swoją władzę dla korzyści własnej lub bliskiej mu garstki osób - w porównaniu z wykorzystywaną większością.

Poseł który nie spełnia obietnic wyborczych, nie pracuje by je spełnić i nie działa aktywnie by je spełnić jest kłamcą, oszustem i wymaga odpowiedniego osądu. Jeśli uzyskuje korzyści np. w ramach poparcia w przyszłości na wysokopłatne stanowiska za określone ustawy, lub uniki prawne, względnie zaciąganie długów wśród państw które mają później gwarantować odpowiednie stanowiska takiej osobie, to jest to zdrada narodowa kwalifikująca się nie tylko pod trybunał stanu ale także pozbawienie wszelkich praw obywatelskich do końca życia.

W chrześcijaństwie (nie mylić z katolicyzmem) wybaczyć mogły tylko ofiary swojemu winnemu, po tym jak winny przyszedł do ofiary i poprosił o wybaczenie. Jeśli ofiara była chrześcijaninem, to jak uczył Jezus powinna mu wybaczyć. Ale nie musi.

Poseł będący oszustem, doprowadzający do zwiększania np. deficytu budżetowego elementarnymi brakami względem swojego wychowania obywatelskiego (traktowanie wyborców "z góry" nie oznacza że nie ma się tego samego punktu siedzenia pełzającego robactwa jak większość podających się za bogów duchów, których pełzanie w szlamie polityki porównywane do ruchów węża jest uwłaczające dla tego biednego zwierzęcia) czyli zrozumienia swojej służalczej roli względem wyborców, jak również brakami w liczeniu wywodzącymi się zapewne jeszcze ze szkoły podstawowej gdzie zamiast uczyć się liczyć, dbał głównie o swój zewnętrzny wizerunek i odpowiednie znajomości - nie jest raczej w korzystnej sytuacji z punktu widzenia wszelkich "sądów ostatecznych".

Wyobraźmy sobie, że taki poseł musi przeprosić osobiście każdą ofiarę którą oszukał i uzyskać od niej wybaczenie, względnie zapracować na to by mu wybaczyły (i doprowadzić do tego by ofiara wybaczyła, czyli została albo chrześcijaninem względnie buddystą choć ci ostatni z biegiem czasu względem głoszonych nauk są jeszcze dalej od swego protoplasty niż pedofile podający się za arcybiskupów wśród katolików).

Wybaczyć musiałaby ofiara - nie Bóg, nie Jezus, nawet nie jakiś duch podający się za anioła czy bóstwo, nie jakiś klecha dla którego liczy się głównie to, co dostanie na tacę czy odpowiednie fundusze za poparcie takiego czy innego posła ze swojej mównicy i rzecz jasna uprawiający odpowiednia politykę swojego suwerena któremu musi być bezwarunkowo posłuszny (musząc bezwarunkowo łamać nawet przykazania dawane przez Jezusa swoim uczniom) - ale ten któremu zawinił. Każdemu z osobna.

No i czy Jezus nie postąpił sprytnie nie garnąć się do polityki czy kapłańskiego osądzania ludzi i określania taryfy - tyle za to przewinienie, tyle za tamto? Przecież stwierdził - nie sądźcie to nie będziecie sądzeni, a jak ktoś przyjdzie osobiście, to powinno się mu wybaczyć.

To takie cudowne rozwiązanie dla każdego widzącego świat przez różowe okulary, cieszącego się z towarzystwa duszków - Kacperków, uczciwych polityków i prawa do wolnej wypowiedzi i kończącego na palach, krzyżach, stosach względnie - ciupie i w łańcuchach jeśli nie szafocie w innych czasach lub miejscach.

Oczywiście te różowe okulary to drobna przesada, bo tkwi w tym mały kruczek. Otóż trzeba być takim chrześcijaninem jakim nauczał Jezus, a nie jakim naucza kler. Jezus, który święcie wierzył że lepiej by sobie ktoś odciął to czym grzeszy nim miałby się spotkać z karą po śmierci.


Ach, ileż czasu zajmie takiemu Rostowskiemu szukanie po śmierci wszystkich oszukanych obywateli tego państwa i proszenie ich o wybaczenie za oszustwa jakich dokonuje, za braki w swoim wykształceniu... a może po prostu ma problemy ze wzrokiem? ...któremu umyka wielomiliardowe zwiększanie deficytu wspólnoty, której częścią się nie czuje, bo zrezygnował z niej na rzecz obcych państw i wspólnoty członków ich rządów z którymi czuje się lepiej niż z najbiedniejszymi, uczciwymi płatnikami podatków w Polsce, dla których tacy jak on stanowią prawo?
No i kogóż się wyśle by go pilnował aż nie wybaczy mu każda osoba?
Każda oszukana osoba...

Czy też może wystarczy odpowiednio spreparowany program nadzorczy bazujący na określonych zasadach scalających wszechświat i takie bezduszne "piekiełko" kontroli przez bardzo, bardzo, bardzo długi czas? Oparte o neuronalne siatki i pola energetyczne... No ale pstt... Jakby politycy, wojsko albo kapłani się dorwali do narzędzi władzy absolutnej to znowu trzeba by potopu, a po wiekach jakiś Owidiusz opisywałby jak to tylko naiwnych oszczędzono, którzy nie mieli bladego pojęcia o dokonaniach co poniektórych ludzi.


Niech będą przeklęci za życia posłowie za niedotrzymanie swoich obietnic, wszyscy którzy przysięgali na Boga i złamali tę przysięgę. Niech dopadnie ich to, co mnie. Podające się za Elohima demoniszcze.


Jezus zdecydowanie odradzał przysięgi. Władzy którą mógł uzyskać przez szatańskie manipulacje np. kłamstwa, w tym wyborcze, zdecydowanie się wyrzekał w trakcie kuszenia.


Czy moim drogim czytelnikom podoba się taki wyrok ostateczny?

BTW Czy wiecie jak wygląda klasyfikacja kolejnych stopni "szatańskich kapłanów" widziana z zewnątrz okiem ezoteryków? Dawno, dawno temu znalazłem taką w Internecie, kiedy jeszcze neostrada nie opanowała polskich młodocianych i można było znaleźć faktycznie interesujące artykuły. Choć ludzie tak jakby potem odchodzili a to wyjeżdżali do Izraela, a to zaczynali kolaborować z buddyzmem... Oczywiście, że dręczący mnie pasożyt wywołuje zidiocenie mojego własnego "ja" i wymuszanie konkretnych religijnych tematów, które moje ateistyczne "ja" uważało za bezsensowne do rozważań, bo jak świadczą tysiąclecia zakłamań w religiach świata, każdy kler znajdzie coś żeby wykorzystać wiarę ludzi, a do tego olać ciepłym moczem ciążące na nim obowiązki. I tak coraz mniej we mnie - "mnie".

wtorek, 3 września 2013

Dobry

Czytać ewangelie w obecnych przekładach to jak czytać 1 wydanie bez poprawek "Władcy pierścieni" w tłumaczeniu Łozińskiego. Zmienione imiona, słowa, wykoślawione zdarzenia. I wszystko to na życzenie przeklętego kleru manipulującego tekstami od wieków. Ewangelie w obecnej postaci to często bardziej jest fantasy niż opis prawdziwych wydarzeń.

Jeden jest dobry - ten który pozwala istnieć nawet najgorszym pasożytom na tej planecie, na pewno dobry nie był duch mordujący Ananiasza i Sefirę i nie można go nazywać bogiem, wszak jeden jest święty i nie ma żadnego poza nim - Stwórcą, który jest w pewnym sensie ojcem zarówno tych najlepszych jak i tych najgorszych. Jezus również tak uważał, nie mówiąc że duch który z nim był jest "dobry" ani że jest "bogiem". Ale łżący przy świadkach kler lubował się w dostosowywaniu tekstów do własnego widzimisię. Przeklęty jest kler naganiający duchom wyznawców, duchom, z których żaden nigdy nie był taki jak Bóg. Jezus bynajmniej nie uważał się za "dobrego", ani tym bardziej za Boga. Nie uważał też że za popełnianie grzechów należy kamienować i mordować i dlatego bronił - ludzi.

Jednakowoż katolicki kler uczy nazywać papieży "świętymi ojcami" zdradzając prawdę i samego Jezusa. Gwałci dzieci - czyli Jezusa. I co?
Kogo opętuje i kto cierpi?
Klechy?
Oprawcy?
Dyktatorzy - mordercy?
Nawołujący do mordów?

Gdy się patrzy na niektóre horrory to wydaje się że opętuje się głównie dzieci. Choć niektórzy chcieliby twierdzić że "ludzi o słabej psychice". Nie. Opętuje dzieci, bardzo małe, z niewykształconą psychiką i brakiem reakcji obronnych. Ale na ten temat kler milczy... Bo wygodniej jest mu symbolicznie odprawiać swoje rytuały zamiast jak nakazał Jezus chodzić między ludzi wypędzać duchy z domostw.

Przeklęte duchy morderców uważane za święte przez katolickich zdrajców robią co chcą, na ich życzenie. Czegóż można się jednak spodziewać po szatańskich podnóżkach jak nie tego, by im wybaczano i przy okazji by im żyło się dostatnio na koszt innych.
Ale czegóż można spodziewać się innego po pasożytach jak nie chorób i niszczenia świadomości społecznej przez wymuszanie wiary fałszywej u samych podstaw.

Czy Maria wierzyła w prawo ducha do gwałtu? Jak chłopki do prawa pierwszej nocy którą wykorzystywała zdradzająca Jezusa szlachta? A może wziął ją podstępem? Podając się za boga, będąc tylko zwyczajnym kłamcą czyli krótko mówiąc - szatanem, który z lubością przyglądał się dorastaniu Jezusa?

Jak gdzieś napisano prawdziwi prorocy zazwyczaj albo powtarzali co było wcześniej w pismach, albo tworzyli coś co skądinąd dawało podstawy wypełnienia proroctwa.

Jeśli Mahomet uznawał Jezusa za proroka, to jeśli sam miał być prorokiem ani jedno słowo nie mogło być sprzeczne z wcześniejszymi słowami Jezusa. Ani jedno - bo wtedy albo byłby kłamcą on sam, czyli fałszywym prorokiem, albo Jezus którego uznawał za prawdziwego proroka. Jeśli zaś Jezus byłby fałszywym prorokiem to i Mahomet wierzący w jego prawdziwość byłby fałszywy.

Przy założeniu że Jezus był prawdziwym prorokiem Mahomet nie mógłby złamać ani jednego nakazu danego przez Jezusa, a tym samym jego wyznawcy nie mogli by złamać ani jednego słowa dowolnego prawdziwego proroka przed Mahometem, bo oznaczałoby to niewiarę w słowa Mahometa o prawdziwości Jezusa jako proroka. Śmierć niewiernym słowom proroków - bo te słowa nie mogą być sprzeczne z poprzednikami. Co otwiera całkiem ciekawą opcję do przeklinania każdego taliba domagającego się łamania przykazania "nie morduj" (nie "nie zabijaj" dopuszczalnego w samoobronie, ale celowego namawiania do mordów na innych, dotyczy to też całej rzeszy papieży wzywających do krucjat na terenach na które zakazał chodzić Jezus - np. tereny ówczesnej Samarii).

Według słów proroka - Jezusa - cokolwiek uczyni się dziecku, czyni się jemu samemu. Bez względu na to czy się je okłamie, zgwałci czy zabije. Skoro Mahomet uznał słowa Jezusa za prawdziwe, to żaden z jego wyznawców nie ma prawa do uczynienia krzywdy dzieciom, chyba że w samoobronie. Wszak nikt nie powiedział że niewidzialne pasożyty manipulujące ludźmi nie zaczną od dzieci, tych najbardziej bezbronnych ofiar działań zdradzieckich, kłamliwych i morderczych bytów sprowadzających choroby na człowieka.

Pasożyty o których piszę potrafią mówić. I skłonić ku sobie wyznawców wybierając jednostki które często są im bezrozumnie wierne, otumanione w sposób w jaki owady kontrolują szeregowych, ginących za "królowe" członków roju. I które z zaciekłością będą bronić sekretów istoty swej biofizyki, odciągając od nauki opartej o doświadczenie i poznanie świata stworzonego przez Stwórcę - praw matematyki, chemii, fizyki czy biologi. Od poznania ich organizmów, jakie by one nie były.

Dobry Bóg wszak pozwolił istnieć roztoczom, bakteriom i wirusom jednakowoż dał też możliwości organizmom by się przed pasożytami - broniły czy to w sposób fizyczny czy z wykorzystaniem rozumu. A rozum najpierw powinien móc zidentyfikować zagrożenie, nim zacznie działać, bo inaczej może liczyć tylko na przypadek, będąc oślepiony przez wrogie życiu człowieka pasożyty.

niedziela, 1 września 2013

ιερείς

Jak każdy osobnik, któremu wciskano na siłę "Quo vadis" w szkole w jakiejkolwiek postaci, zapewne nieobca jest ci wiara w cudowną moc egzorcystyczną krzyża, jaką rzymscy urzędnicy stosowali wobec prawdziwych chrześcijan. Owo narzędzie kaźni, tortur i męczenia, wielu duchom błakającym się po ziemi zapadło w pamięć i do dziś obawiają się skutków umieszczenia na krzyżu.

Rzecz jasna najbardziej znienawidzoną i zohydzonym elementem rzeczywistości dla prześladowanych był wszak ten ustawiczny element krajobrazu na którym umierający i ludzkie, gnijące szczątki, zwisały smętnie przytwierdzone zazwyczaj sznurami do różnych wersji krzyży - w tym do podobnych w kształcie X.
Czasem był to też zwyczajny pal i o ile nauka krzyża polegająca na świadomości "zmartwychwstania", możliwości odrodzenia do nowego życia w przypadku wybaczenia za błędy przez np. rabina przyjmującego do nowej wspólnoty była rozumiana dosłownie jako nauka, to nikt w ówczesnych czasach nie myślał o tym by jakikolwiek martwy przedmiot, traktowany jak talizman, cudowny przedmiot łączyć w jakikolwiek sposób z chrześcijaństwem, poza traktowaniem zbitych na krzyż desek i tych którzy go wykorzystywali do katowskich praktyk jako najgorszego wroga chrześcijaństwa, Jezusa i wszystkich jego prawdziwych uczniów.

Oczywiście symbolem rozpoznawczym była alfa (względem tej dosyć znanej alfy i omegi) - a konkretnie symbol byka, ponieważ ten piktogram - ideogram oznaczał właśnie byka (alef w hebrajskim również oznacza byka), który to symbol rysunkowo nieco przypomina rybę (po odwróceniu o 90 stopni), a to znaczenie podawane tym którym nie można było ufać, zostało zatarte w pamięci po wymordowaniu przez jednego z poprzedników Konstantyna wszystkich prawdziwych chrześcijan, rozumiejących znaczenie tego rozpoznawczego znaku, pozostawiając po sobie wszelkie męty "stanu kapłańskiego", którym nikt nigdy nie zaufał względem znaczenia owego "byka".

W czasach Jezusa i jego prawdziwych uczniów nie było "stanu kapłańskiego" w ramach chrześcijaństwa - a tylko równoprawni członkowie wspólnot, do których można było przystąpić dobrowolnie, po przekazaniu całości majątku na ich rzecz. W prywacie pozostawiając tylko to, co zezwolił na posiadanie Jezus swoim uczniom - a co to konkretnie było, to trzeba by zajrzeć do wielokrotnie przeredagowywanych i wybieranych ewangelii (sandały, ubranie). Co nie zmieniło tego, że pojawił się kler który zawsze chciał mieć więcej niż inni, żerujący na niewiedzy ludzi, wydzierający ostatnie pieniądze od poczciwych obywateli cesarstwa rzymskiego, który z przyjemnością uczestniczył w cyrkowych popisach, pogryzając przekąski w trakcie co krwawszych pokazów na piasku areny, z lubością słuchający kazań jarmarcznych pseudokapłanów.

Jarmarcznych, nie mających nic wspólnego z prawdziwym chrześcijaństwem, walczącym zarówno z prywatną własnością (w końcu Ananiasz z Sefirą za pozostawienie sobie prywatnej własności zamiast przekazanie jej wspólnocie padli trupem), lichwą (pożyczanie na procent było domeną żydów, sprzeczną z zasadami chrześcijan - co oznacza że w dzisiejszych czasach nie ma ani jednego chrześcijańskiego banku, z bankiem Watykanu na czele), niewolnictwem - nieważne za kogo uważali cię rzymianie, przez wiarę stanowiłeś rodzinę Adama - człowieka - w którą wierzył Jezus - czyli musiałeś przyjąć że bez względu na stan jesteś równy drugiemu człowiekowi należącemu do tej rodziny przez wiarę, co było szczególnie znienawidzoną tezą dla cesarzy, dla których równość z niewolnikami traktowanymi jak zwierzęta była tezą obcą, nienawistną i grożącą rewolucją wśród poddanych.

Niech będą przeklęci wszyscy którzy uklęknęli przed Konstantynem - bestią przez którą niewolnictwo trwało przez setki lat pod auspicjami chrześcijaństwa, zbierając krwawe żniwa gwałtów, śmierci i morderstw - i jego zaleceniami względem tego co nazywać chrześcijaństwem a co nie. Nie ma wybaczenia dla szatańskich wypierdków podających się za chrześcijańskich kapłanów, kapłanów których nigdy nie było wśród wspólnot chrześcijan, a których "stan" pojawił się dzięki łaskom bestii - który skusił kler władzą; kler który nigdy tej władzy nie odrzucił - w przeciwieństwie do kuszonego przez szatana Jezusa. Kler, który dzięki władzy danej mu przez bestię skazywał każdego powracającego Jezusa na śmierć, za słowa sprzeczne z polityką bestii.

Cudaczne rytuały kleru, który oddał pokłon Konstantynowi, wraz z szatami, nakryciem głowy na cześć Mitry (to jeden z ówczesnych popularnych bogów) obrażają moją wiarę na co dzień. Smutne jest to, że nikogo nie obchodzi najwyraźniej jak wielką obrazą dla Jezusa jest nazywanie katolicyzmu, protestantyzmu i wszelkich wywodzących się z korzenia czcicieli krzyża, a nie jego nauki, wiarą chrześcijańską. Przy czym muszę to dodać, dla mnie jest obrazą większą, bardziej drażliwą i co najważniejsze - kosztowną. Bo z MOICH podatków ta banda darmozjadów, pedofilów - gwałcicieli Jezusa (jak powiedział co uczyni się dziecku, uczyni się Jemu osobiście, co większość tych katolickich pseudobiskupów nie mających żony ma głęboko w dupie), a policja i prokuratura tego państwa nie robi z tym nic, liżąc stopy wybrańców bestii i całując podstawione pierścienie, na palcach które wcześniej zagłębiały się w ministranckie impoderabilia.

Sekta która drąży struktury tego państwa, tak obca chrześcijaństwu, a tak bliska tajnym strukturom Opus dei, daje się jednak rozpoznać. A to pojawiają się indywidua które zabierają swe dzieci z przedszkoli z dziećmi z niepełnych rodzin (Jezus wszak powiedział iż przyjmując do domu osierocone dziecko, Jego się przyjmuje, a nie jakiś bestialski kawałek ciasta z mąki mającego w wyniku magicznego rytuału stać się ciałem człowieka w wyniku czego popełniony zostałby symboliczny kanibalizm) - gdyby choć jeden chrześcijanin w tym rządzie przyjął osierocone dzieci znaczyłoby że jeden przyjął Chrystusa pod swój dach... Niestety, szatańskie podnóżki, sekciarze w rodzaju Terlikowskich Jezusem napchanych mają pełne gęby i wołają, o wołają... Ale w mych oczach już są martwi. Piekielne narzędzia babilońskiej kurwy - dziewicy - nazywanej Maryją, a która z MATKĄ Jezusa nie ma nic wspólnego, więcej wszak w niej z bóstwa WooDoo (Erzulie) czczonego z wykorzystaniem obrazków z Izajaszowego wyobrażenia nierządnicy babilonu. No ale iluż mamy wśród kleru wiernych prorokom którzy niekoniecznie wyznawali to samo co Jezus?

Któż tak potrafi upokorzyć Jezusa jak kler?
Jezusa, który rozbijał posążki w świątyniach i nie był najłagodniejszy słowem wobec trzymających nosy w piśmie faryzeuszy, symbolicznie podchodzących do wiary mojżeszowej.

PS. Testowy tekst który umieściłem na wordpressie - oficjalny nie przyjmuje cssów w wersji darmowej, blog.pl ma zaś taką zadyszkę, że ograniczę się do bloggera.