czwartek, 21 grudnia 2017

Chrzest ognia

Niech płonie
Chrztu świadectwo
Niech płonie
Wybieraj dziedzictwo

Ktoś wodą ktoś ogniem
Świadomość rozświetla mroki
Wolności od grzechu
Religijnej swobody

Niech płonie
Chrztu świadectwo
Niech płonie
Wybieraj dziedzictwo

Pojmujesz co czynisz
Czy zdasz się na rozkazy
Walczysz czy niewolnicze
Otrzymujesz razy

Niech płonie
Chrztu świadectwo
Niech płonie
Wybieraj dziedzictwo

środa, 29 listopada 2017

Komisja

Ostatnio na jednej z komisji sejmowej objawiła się podobno Matka Boska i zaczęto śpiewać "Boże co Polskę..." W takich momentach należy się zastanowić czy posłom przypadkiem nie zagraża zamach w postaci dodania im środków psychoaktywnych lub innych ogłupiaczy (faszyści wszak czerpią z dorobku poprzedników - taki fluor wszak dał im wygraną nad rozumem nie raz) które dzięki sile propagandy katolibanu zdają sprawdzian wierności dziewiczej głupocie Babilonu związanej z ignorowaniem możliwości ataków tego typu nazistowskich ugrupowań terrorystycznych do których dąży np #ONR.

Zwiększenie ilości strażników sejmowych jednak najwyraźniej nie pomaga, a nawet zwiększyło zapewne ilość osób niezweryfikowanych lub wiernych Jedynie Słusznej Partii, a brak informacji w sprawie oskarżenia i informowania kto truł ludzi solą wypadową (czyli bez jodu, a brak jodu i fluor równa się matki boskie w komisji, psychozy w ramach m.in. niedoczynności tarczycy i szyszynki itp), podobnie jak zmniejszanie możliwości środowiska na wychwytywanie trucizn w postaci lotnej (oprysków) czyli wycinka drzew w przestrzeniach miejskich wydaje się być zaplanowanym faszystowskim wzorcem kontroli społeczeństwa z wykorzystaniem zdającymi się zazwyczaj niegroźnymi środkami masowego rażenia przygotowywanymi przez #PiS (a i #PO wcześniej zważywszy na aferę z solą wypadową).

W takim wypadku lepiej zaopatrzyć się i zażywać jod (Kelp, albo jodynę) i uzupełniać na co dzień. Przed lokalną "kryształową nocą". Zwłaszcza jeśli w okolicy czuć "chemię" w powietrzu.

niedziela, 26 listopada 2017

Błękitna krew

"Szlachetna krew" czyli sekrecik przekazywany przez wieki przez określone rody, czasem zwane "błękitnokrwistymi" dotyczył drobnej acz dosyć znaczącej modyfikacji diety.

O srebro.

Srebro z racji posiadanych właściwości antybakteryjnych i przeciwwirusowych, pozwalało już od czasów Starożytnego Egiptu na przetrwanie osób które je zażywały w postaci koloidu po elektrolizie z wykorzystaniem np. srebrnych elektrod. Oczywiście nie należało przesadzać - w przeciwnym wypadku skóra mogła nabrać charakterystycznego niebieskawego koloru w wyniku oddziaływania światła na skórę w której osadziłoby się fotoaktywne srebro.

W dzisiejszych czasach tego typu produkty są dostępne w postaci koloidu srebra i złota dla wybrańców np. producentów broni i osób które mogą być narażone na działanie określonych toksyn lub zakażenia bakteryjne.
Nie piszę tu o homeopatycznych produktach z tak nikłą zawartością srebra że nawet nie widać różnicy czy to zwykła woda czy faktycznie ktoś zanurzył w niej na chwile np. srebrny pierścionek czy łyżeczkę. Piszę o produktach które są w postaci nieprzeźroczystej, szarawej, niezbyt często dostępnej w aptece (powszechnie było wykorzystywane w trakcie np. Wojny Secesyjnej przed wynalezieniem penicyliny gdzie szlachta nie miała zbyt wiele do powiedzenia).

Tańsza wersja - koloid miedzi (miedź, srebro i złoto są w tym samym pionie tablicy okresowej pierwiastków chemicznych) jakkolwiek skuteczny jest bardziej ryzykowny w stosowaniu - optymalne wydaje się złoto, które nie wywołuje takich efektów jak srebro, ale pamiętając Midasa który do wszystkiego dodawał złoto, w pewnym momencie tkanki mogły pokryć się warstwą która zakłóciła normalne procesy życiowe, doprowadzając do jego śmierci, nie należy przesadzać.

Jakkolwiek wielu Polaków ma problemy wynikające z zakażeń różnego typu np. boreliozą o tyle zastosowanie dosyć uniwersalnego antybiotyku rozwiązałoby w wielu przypadku sprawę uodparniania się wielu mikrobów na produkty koncernów farmaceutycznych.

Tradycyjne wrzucanie srebrnych pierścionków czy łyżeczek do wody jak bywało w przeszłości "żeby woda się nie popsuła" miało ten sam efekt - a wykorzystanie srebrnych ornamentów przy mundurach oficerskich miało podwójny cel - oczywiście dla osób znających sekret. Elektroliza wykorzystująca np. gwoździe z dwóch materiałów i srebrne guziki oraz np. kwaśne jabłko (popularniejsze było wbijanie monet do owocu zanurzonego w kuflu wody, ale nie wszyscy oficerowie śmierdzieli groszem toteż często tylko guziki pozwalały uratować się przed dyfterytem).

W kraju w którym nigdy nie wiadomo czy kupiony srebrny drut wykorzystywany do elektrolizy faktycznie jest próby 999 lepiej stosować po niej dodatkowo siarczan magnezu na wypadek domieszek metali ciężkich, poza rzecz jasna kwasem askorbinowym do redukcji cząstek, a na koniec oczywiście pamiętać o kwaśnym mleku (kefirze, jogurcie) do odbudowania flory bakteryjnej jelit.

sobota, 11 listopada 2017

Hydra

Konstantyn stwierdził
że wtedy wygra
kiedy na świecie
pojawi się hydra

Religie połączył
hybryda to stara
której pożywką
jest stale ofiara

Wężowe jej łuski
o miłosierdziu plecie
lecz jadem kłamstw zatruwa
na całym świecie

Słudzy jej pełzają
przed Stwórcy ołtarzami
praw kobiet nie znosi
tak to jest z wężami

A ty czytelniku
jeśliś jeszcze młody
wyrwij jej łby (już w kołysce!)
zanim cię zniewoli

wtorek, 31 stycznia 2017

Imaginacje

Od początku roku, kiedy to odkryłem że przez lata w różnych okresach czasu - patrząc z obecnej perspektywy - moja matka dosypywała mi różnych środków do jedzenia (bez mojej wiedzy i zgody, nie przyznaje się do tego), co czasami dawało różne efekty gdy np. wyszedłem do pubu na piwo, schudłem ok 10 kg. Okres co drugiej bezsennej nocy minął po niecałych 2 tygodniach - podobnie jak we wcześniejszych latach gdy wyjeżdżałem na dłuższy okres na wakacje bez kontaktu z maminą kuchnią, byłem kilka tygodni w szpitalu w ramach wlezienia pod samochód na przejściu i złamania kostki, czy gdy rodzice jechali do sanatorium. Ot życie.1)
Czasem ma się tylko kota który jest kotem bez względu na to w co się wierzy. Jedynego futrzastego przyjaciela, któremu można ufać pod względem jego kotowatości. Sensu istnienia i znaczenia słowa "kot". Innym formom niestety pewnie już nie zaufam nigdy w stopniu wystarczającym do bycia w pełni szczęśliwym.
Imaginacje czasem są ucieczką a czasem objawem efektów cudzych działań, których paranoiczność zaraża ofiarę złudzeniami co do ograniczenia własnych możliwości. Czasem blokują możliwość myślenia o powodach zamknięcia w sobie lub jakiekolwiek podejrzenia o tym co ktoś bliski może zrobić, zwłaszcza gdy wie o wszelkich możliwych działaniach na rzecz odtruć związanych ze środowiskiem życia i pracy. Czasem pozostają do końca życia jedyną alternatywą rzeczywistości w której wyjście na ulicę może skończyć się pobiciem przez neofaszystów popieranych przez rządzących. Czasem jest nią eskapizm w los emigranta poszukującego ratunku jak najdalej od miejsca gdzie dzieje się źle. I gorzej.
Czasem trzeba zmienić pracę i zmienić zamki, może zainstalować kamery.
Nauczyć się gotować.
1) Edit. (08.07.2021)
Dawno tu nie zaglądałem a wygląda na to że tekst jest czytany wg Google Analytics - tu należy zauważyć że po instalacji kamerek w mieszkaniu okazało się że dłubiącym namiętnie przy moim zamku jest stary religijny fanatyk (po napisaniu tego tekstu opisywałem to na FB) - cap mieszkający nade mną, który najprawdopodobniej we współpracy z innymi starymi żmijami z mojej klatki schodowej, w tym niedawno zdechłymi, folgował sobie swobodnie w moim mieszkaniu pod moją nieobecność, grzebiąc w bieliźnie, niszcząc sprzęt i zabawiając tak jak to zazwyczaj starzy katoliccy świętoszkowaci degeneraci potrafią jak można zauważyć obecnie w Kanadzie w blasku płonących kościołów. Nad udziałem bywającej na sabatach w mieszkaniu capa matką jednego z policjantów lokalnej komendy powiatowej nie będe dywagował - wystarczy dodać że na na komendzie nie mieli zamiaru przyjąć żadnej próbki domieszkowanych substancji, ani też wysyłać kolejnych do zakładu kryminalistyki (nie mówiąc o tak prozaicznych kwestiach jak drukowanie binarne bazy danych bez wyciągania z niej dokumentów) - ot sucze syny. Po objawach jakie mam obecnie zakładam że ta banda zbrodniczych odpadów genetycznych mogła podtruwać moją babkę (zaciekłą ateistkę i antyklerykała z komunistycznym podejściem do polityki) jak również mieszkającego obok niej przez jakiś czas sąsiada do śmierci przez wiele lat powodując stopniowe pogarszanie się stanu zdrowia, przez cały czas udając świętoszków i będąc najbardziej szatańską bandą starych degeneratów jaką można sobie wyobrazić w sąsiedzctwie.
Oby zdechli w mękach i męki ich się nigdy nie skończyły, tak jak i rozgrzeszających to robactwo, pełzających przed ołtarzami gadzich pomiotów na całej planecie. Przekleństwo na nich i ich rody do 7 pokoleń.

niedziela, 21 grudnia 2014

List

   do: KrakowNIV@state.gov
  UDW: amnesty@amnesty.org.pl
 data: 21 grudnia 2014 18:32
temat: Życzenia z okazji świętowanych narodzin Mitry
Witam.

Jako że Jezus twierdził że on pokoju nie przynosi, a i data jego urodzin przypada na zupełny inny okres czasu w ciągu roku (gdy znak Byka czyli Alfy był na nieboskłonie), myślę że powinienem sprostować państwa poglądy na kwestię tzw. gwiazdki.
Mitra był bóstwem pokoju które miało pogodzić frakcje rzymskich religii IV w n.e. a którego urodziny przypadały 25.XII i którego czcił niejaki Konstantyn mający zdecydowany wpływ na efekty i teksty które powstały w wyniku I soboru.
Od tego czasu nie można mówić o chrześcijaństwie ze względu na to że zbitek tekstów różnokulturowych przypisywanych Jezusowi pomijał te wątki za które skazano go na śmierć. Za sprzeciwianie się ówczesnemu klerowi oraz nauki które miały prowadzić do całkowitej likwidacji niewolnictwa (Ananiasz z Sefirą nie pozbyli się całego majątku czyli m.in. niewolników i za to zostali skazani na śmierć przez ducha uważanego za świętego - a majątek ten miał służyć wykupowi niewolników w zakresie ówczesnego rzymskiego prawa).
Czczenie Mitry wiąże się z pewnymi regułami o których USA zdaje się być nieświadome, w tym z całkowitym zakazem prowadzeniem działań nastawionym względem niszczenia pokoju i propagowaniem jakichkolwiek działań militarnych. W tym za wmawianiem obecnie w mediach że za atakiem stała Korea a nie np. Chiny z którymi wiąże USA kilkaset kontraktów w tym związanych z ograniczeniem swobody dostępu do informacji ludności Chin.
Informuję was iż zostajecie z dniem dzisiejszym przeklęci. Jako kraj który wyniszczył kultury rdzenne, kraj który prowadzi działania jako agresor w wojnie informacyjnej, kolonizujące imperium wyniszczające takie kraje jak Polska. Przeklinam was. Jako ja. Ktoś który jest jaki jest. Członek społeczności międzynarodowej.
Wasza egzystencja stała się marną karykaturą ideałów które Wielka Loża Zachodu propagowała gdy jej członkowie podpisywali Kartę Niepodległości. Parszywość waszych poczynań sprawia że odmawiam wam jakiejkolwiek pomocy. Nie radzę się modlić o zmiłowanie bo w chrześcijaństwie które uważacie za swoją religię jedynymi którzy mogą wybaczać to bezpośrednie ofiary zbrodni. Morderstwa były "grzechami głównymi" bo nikt ich nie wybaczał. Nie otrzymacie pomocy ani teraz ani po kres istnienia waszego państwa które jest tak samo przemijające jak tysiącletnie imperia. Przynieśliście wojnę do swojego domu. Mitra was opuszcza na prośbę waszych własnych polityków. Zdrajcy.
Przedostatniego papieża katolickiego przekląłem za jego spoufalanie się z dyktatorami i patrzenie przez palce na pedofilię swoich podwładnych za których odpowiadał jako ich przełożony. Za mieszanie się w politykę w której uważał się za nieomylnego przypisującego sobie tytuł "świętego ojca". Nie ma wybaczenia dla Wojtyły, ani tych którzy go na ten tron podstawili po likwidacji poprzednika, znacznie bliższego chrześcijaństwu, choć zapewne niektórym niezbędnego do wpływania na blok wschodni. Następca rodem z Hitlerjugend był bardzo delikatnie mówiąc - niesmacznym żartem.
Rozumiem iż wydaję się szaleńcem. Może. Leżę właśnie w szpitalu i zapoznałem się z [artykuł] a do tego lubię sobie pograć w crpg.
Kilka lat temu zaś zacząłem odcyfrowywać XVI wieczne tablice zapisane m.in. w języku polskim uważanym za "tablice anielskie" - enochiańskie, będące w pewnym sensie sposobem pokazania algorytmu szyfrowania innej księgi. Przy okazji po codziennych wezwaniach zaczął ze mną komunikować się pewien byt (choć to wielkie uproszczenie) podający się za Elohim i Ismaela. W kraju w którym imię Elohim (głos Boga - to nie jest równoznaczne z Bogiem) zamieniono w biblii życzeniem episkopatu wpółpracującego w celu usadowienia Wojtyły na tronie na Pan (imię rogatego arkadyjskiego bożka z ogonkiem i kopytkami, dla niektórych pierwowzoru diabła). Który tak jakoś po tym spotkało sporawe nieszczęście zespołu przypadkowej tępoty wyższych urzędników odpowiedzialnych za bezpieczeństwo głównych osób w państwie - udających się na kultywowanie pamięci zamordowanych polskich oficerów.
Nie żebym coś w tym celu zrobił i zamierzał robić. Bo prostu informuję bo taką mam rolę - "dlaczego nas" i na co powinni zwrócić uwagę wśród "swoich" wasi właśni politycy. Tak między kontemplowaniem władzy nad światem i tymi śmiesznymi pseudomasońskimi spotkaniami w których żaden z "mistrzów" nie umywa się choćby do Franklina. A względem Wielkiej Loży Wschodu (Konstytucja 3 Maja) do lokalnych polityków. Duch w was upadł. Więc będziecie pełzać.
Potraktujcie to może nie jak przepowiednię na najbliższy tydzień, ale kto wie... Futurolodzy mają różne podejście do przyszłości.
Ja nie wybaczam ani pedofilom ani przełożonym pedofilów którzy uważają za konieczne tortury, w tym związane z gwałtami i mordami brzemiennych.
Jezus pokazując na dziecko stwierdził - co jemu uczynicie, mnie uczynicie.
A ja pamiętam i konkwistadorów i zarażanie ospą dzieci Indian, pamiętam eksperymenty które przeprowadzaliście na obywatelach własnego państwa i wszystkie manipulacje jakich dokonywaliście używając kłamstw przy świadkach.
I przeklinam was - rządzących i zdradzających lud polityków.
Każdego.
Drogi (kosztujący Polskę zbyt wiele) Konsulacie USA - witamy w piekle, a ja życzę wam pełzania przed wszystkimi innymi. Bądźcie ostatni.
Pozdrawiam
ALK

​(do którego od czasu do czasu odzywa się złośliwe, imo lucyferyczne demoniszcze, podające się za Elohim i Ismaela)​

niedziela, 14 grudnia 2014

Zamek

Mandala dziecka 
Z piasku budowla
Śniącego Buddy 
Początku i końca 

Rozwiewa się w czasie 
Wciąż nowy powstaje 
Tam gdzie umysł twórcy 
Buduje nowe kraje 

Mandala prawdziwa
Zabawa odwieczna 
Tych co budują
Wśród chaosu piekła 

Bez toksyn barwników 
Z piasku malowideł
Wśród jaj pasożytów 
Dzieciństwo prawdziwe 

Śpiących twórców myśli
W zamkach swoich marzeń
Panów krain losów 
Zwycięstw i porażek 

W odwiecznym cyklu 
Wśród młodego życia 
Gdzie ciągle stare
Nowe są odkrycia 

sobota, 29 listopada 2014

Wstyd

Wstyd bycia ofiarą bywa władcą nieświadomych osób. Wstyd zaś powinien dotyczyć tylko ich prześladowców.
Niestety zwykle najbardziej parszywi prześladowcy czują się panami cudzego losu, zaś ich egzystencja jest wstydem ofiar godzących się na panowanie oprawców.
Wywoływanie wstydu u ofiar miast u oprawców jest zwyczajowym i tradycyjnym działaniem współdziałającego ze złem kleru który udaje anioły miłosierdzia niszcząc psychikę ofiar poprzez pseudoreligijne kłamstwa i wywoływanie poczucia winy, zamiast działać na szkodę ich prześladowców.

niedziela, 16 listopada 2014

...

Rodzice którzy uczą zabijania
Przynoszą śmierć w darze dzieciom
Drewniane miecze dzieci dawnych
Spłoną z woli rodziców 
Co wojny są wrogami
By żaden cień co podszeptuje
Nie wygrał żadnej pieśni
Śmierci

Płonący miecz pokaże drogę
Cieniowi odwiecznego wroga
Co wojnę wywołuje
I kuszą miłosierdzia słowa

Zbroić się w słowa
Czy w jad 
Przed wężami
Co gryzą podstępnie
Pragnąc być
Tacy sami

Midas

Vaticinia nostradami Pl.18
Potrafił w złoto przemienić
wszystko czego się dotknął
talent i dar miał by tworzyć
wierzył wszak w piękno tak mocno

Midas co ośle miał uszy
przed wyborem muzyki Pana
chytrego pragnienia miłości
nad Apolla brzdąkania

Królewska niemoc bywa wszak wielka
gdy głowa o uszach wciąż myśli
lecz rosną one gdy zapomina
potęgą dionizejskiej winorośli 

Gwałt odbiera zdolności
Osądu władcom kompleksów
Wojna przynosi koniec
Zarówno lirom i fletniom

piątek, 7 listopada 2014

Złudzeń moc

Dawno, dawno temu, gdy ludzie wierzyli że nie należy wierzyć nikomu kto w imię jakieś religii, księgi, filozofii czy polityki nakazywałby mordować kogokolwiek, świat był zdecydowanie inny.
Pomijając kwestie programowania rzeczywistości z nałożeniem schematycznych wzorców energetycznych na istniejące ekosystemy w celu formowania określonych organizmów, z lepszymi i gorszymi efektami - w tym wykreowaniem pewnego rodzaju pasożytów, to świat pod względem zasad fizyki nie różnił się od obecnego - co oznacza że to jedyne co się nie zmienia i można założyć że przychodzi od Stwórcy.
Świat złotej ery świadomych istot które nie dawały się wrabiać pasożytom, jakże obcym tej planecie, to czasy gdy ludzie bezgranicznie ufali temu, że Stwórca nie życzy sobie w żadnym wypadku mordować kogoś za słowa, owoce czyichś wymysłów, religijnych maniaków czy ich zaciekłych adwersarzy. Świat wygrywającej filozofii w której filozofia by istnieć rozumiała potrzebę istnienia tych którzy filozofują. W świecie gdzie istniało mnóstwo drzew określonych poglądów w których podobno jakieś prowadziło do wiecznego życia. Życia niebędącego jednakże nieskończoną wegetacją.
To czasy w których ludzie nie okrywali wstydu swej indolencji umysłowej cudzymi słowami niczym liśćmi, bo mieli własne. Ufali Stwórcy, a nie temu co miało pełzać przed ogniem umysłu ołtarza świadomości. Pasożytom i ich mniej lub bardziej świadomym swego poddaństwa sługusom - kapłanom oraz ich wyznawcom, żyjącym na łasce tych którzy potrafili myśleć.
Czasy gdy proziemski animizm powiązany z życiem planetarnym Ziemi danym przez Stwórcę jej mieszkańcom zmienił się w najeźdźczy kult niewidocznych bytów, to wszak początki końca tej złotej ery. Czasy w których współcześni Enochowi zaczęli dostawać broń by być militarna zabawką i pożywką w trakcie konfliktów między istotami które rościły sobie prawa do inteligencji, udowadniając tylko swą głupotę i brak zrozumienia manipulacji w imię posiadania potężniejszej broni od swoich sąsiadów. Rozpoczynając tysiącletnie wyścigi zbrojne mające udowodnić kto jest czyim panem za pomocą coraz doskonalszych maczug czy kijów do palanta, a nawet "anielskich" broni niszczących całe miasta z dziećmi, kobietami i mężczyznami włącznie. O których później, w tym o dzieciach, opisujący to zdrajcy filozofii życia, wyrażali się jak najgorzej, podobnie jak wszyscy słudzy ducha który został skazany na pełzanie po tej ziemi.

Broń została zapomniana.
Na jakiś czas.

Przed tym wydarzeniem spalono sporo bibliotek, zwojów zawierających zapisy historyczne, które nie były religijnymi dumaniami i propagandą określonego rodzaju kleru. Kleru, który niczym ten w Egipcie posiadał sporą wiedzę na temat fizyki, zaćmień Słońca i Księżyca, który potrafił tworzyć ogniwa woltaniczne i wmawiać naiwnym ludziom że to dzięki bóstwom świat się kręci (choć raczej że Słońce krąży wokół płaskiej ziemi - im więcej fałszu za który mordowano tym bliżej demonicznego poddaństwa kleru) a w imię tych bóstw należy mordować tych czy innych. Członków obcych plemion. Nieludzi nieposłusznym nakazom. Bóstw, bo przecież nie kłamliwych pasożytów - kleru.
Kleru, dla którego słowa są sposobem na przetrwanie wśród drzew filozofii, który dzięki słowom potrafi się wyżywić i wmówić naiwnym że pasożyty którym służą są określonym bogiem, mającym prawo do decydowania o życiu i śmierci, mającym o prawo do żerowania na żywych istotach i pozbawiania ich tego, co mają najcenniejszego - ich własnego życia.

Kleru który potrafił sprawić, wraz z wyznawanymi pasożytami udającymi zazwyczaj anioły miłosierdzia, by ołtarze świadomości zaczęły się tlić i przygasać pod naporem suchych liści z drzewa ich wiary. Otępiać gęstym, duszącym i morderczym dla świadomości dymem, aż do wygaszenia płomienia.

Kler tego typu nigdy nie ufał Stwórcy. Twórcy niezmiennych zasad fizyki. Dla nich był tylko zawsze obiektem który można było wykorzystać do własnych celów - do władania nad ludźmi sztuką iluzji słowa. Mocą twórców złudzeń poszukujących żywego pożywienia.

Świat Egiptu zaczął się kończyć gdy niejaki Mojżesz zaczął pobierać nauki kapłańskie. Pozwoliło mu to na nawiązanie kontaktu z ówczesnymi frakcjami niewidzialnej strony pasożytującej, w tym takiej która miała nadzieję na nieco większy skok cywilizacyjny (czyt. własne plemię inteligentów do zabawy). Przy zachowaniu etnicznej kultury lokalnych środowisk. O ile większość uznała że Mojżesz będzie przydatny, co poskutkowało m.in. tym, że choć kapłani faraona zamienili laski w węże wykazując umiejętności to gad Mojżesza wykazał się większą agresywnością i morderczą chęcią pożerania innych węży, a takich kapłani egipscy woleli wśród siebie nie mieć.

Mojżesz jednakowoż tego nie zrozumiał albo napisano że bardzo wierzył w boga i dano mu 10 nakazów, czyli wersję okrojoną przykazań egipskich bóstw. Nie napisano jednak, że powodem dla którego strzaskały się tablice na których je spisano nie było to co robili ci którzy poszli za Mojżeszem. Tylko sam Mojżesz który zaczął tworzyć własne nakazy stojące w sprzeczności z nakazami np. zakazu mordów, w oparciu o kontakty z duchem, który zawsze pojawia się przy takich okazjach, by wskazywać które dzieci i kobiety i jakich plemion zgwałcić i wymordować by było to miłe dla "boga". Oczywiście ludzie którzy ufaliby Stwórcy zrozumieliby od początku że ten zakazywał wszelkich konsumpcji owoców filozofii prowadzących do śmierci. A byt który poniża kobiety i jest z nimi w nieprzyjaźni to ten który ma pełzać po ziemi. Efektem był rasizm ludzi którzy przyjęli zasady Mojżesza (a za te nakazy to wodzono m.in. ich przez 40 lat po pustyni), jak również klasyfikacja wszelkich im podobnych chętnych do mordów innych nacji do tego samego podgatunku kainowego. Z chlubnymi pokoleniami wyłamującymi się z poddaństwa niewidzialnego mordercy i gwałciciela, pasożyta wywołującego choroby i potrafiącego uleczyć jednego osobnika kosztem pewnej gromady osób.

Zapowiadało się takie piękne pozbycie się niewolnictwa już za czasów faraonów, jednakowoż musiało to poczekać na pierwsze interesujące kwestie Jezusa, który wszak uczył tak, że napisano iż "nie ma już Żydów i Greków" czyli nie ma kwestii nacjonalistycznych podziałów i Mojżeszowych poddańczych wobec pewnego pełzającego ducha nakazów mordów obcych plemion. Który uczył tak, że nakazywano sprzedawać cały majątek, w tym niewolników, aby móc być częścią społeczności chrześcijan i móc wykupywać tych, którzy podzielali podobne poglądy. Jezus Odkupiciel. Po prostu.

Jezus, z racji różnych poglądów których nie zapisano, a wręcz spalono, pozbyto się i wymordowano tych którzy mieli jakieś pojęcie na ich temat lub nawet mieli wystarczający płomień świadomości (inteligencję) by zrozumieć pismo za którego posiadanie karano śmiercią z woli poddańców pełzającego pasożyta nazywającego się klerem - został zgładzony. A jego postać wykorzystana, tak samo jak każdej postaci przynoszącej swoiste oświecenie względem religii panującej.
Oczywiście lokalnemu klerowi i to bynajmniej nie tylko wiernemu nakazom Mojżesza (bo wszak nie tym spisanym na roztrzaskanych tablicach) ale i rzymskiemu i każdemu do którego religii wtrącał się niejaki Jezus, zwany Synem Ojca czyli Bar Abbaszem, każde rzucane wyzwanie w dyspucie czy rozbijanie figurek powszechnych w świątyniach rzymskich - było powodem do rzucania oskarżeń i nienawiści.
Jezus jednak sam twierdził że pokoju nie przynosi, w przeciwieństwie do czczonego w owym czasie m.in. Mitry (dzień urodzenia - 25.XII - zażyczył sobie Konstantyn przyjąć jako dzień urodzin zżeranego i poniżanego każdym słowem i nauką zdrajców Jezusa udających "dobrych i miłosiernych" dla władzy i pieniędzy, a których ów cesarz ustanowił "klerem chrześcijańskim" bo nic tak nie niszczy prawdy tak bardzo jak ci którzy udają coś czym nie są i mają prawo zabijać za inne poglądy niż ich w imię słów pod którymi zazwyczaj są morderczymi pijaczynami, pedofilami łaknącymi władzy, leniwymi i bezproduktywnymi dupkami żyjącymi z wyłudzeń na wierzących słowom iluzji).

Klerowi poddanemu swoim pasożytom zależało wszak na całkowitym pozbyciu się Jezusa, uznano więc że należy go w sposób ezoteryczny rozszarpać i sprawić by nigdy więcej nie powstał z martwych i to metodą diaboliczną - przypisując określone znaczenie słowom związanym z dzieleniem się pożywieniem z innymi na pamiątkę wspólnoty. Rozszarpać i pożreć niczym pasożyty żywiące się życiem by po wsze czasy jego "herezja" zniknęła z ziemi, zastąpiona tym co życzy sobie kler lub uzurpujący sobie tytuł "boskiego potomka" - rzymski cesarz.
Cesarz, który nie był przeciwny niewolnictwu i zakazał by choć wzmianka o prawdziwych naukach odkupywania braci i sióstr pozostała w kanonie pism które zdecydował iż będą "chrześcijańskie", postarał się wraz ze swymi sługusami by legion skrybów przez wieki trzymał klucze nad prawdą opowieści zapisywanej ptasim piórem podobnym do włóczni rzymskiego legionisty.

Z upadkiem cesarzy upadała pamięć o tym co jest prawdą, jedni zdrajcy byli zastępowani innymi tworzącymi nowe dogmaty, tak obce świadomości zrozumienia istoty pierwszej opowieści. Zrozumienia sygnowanego alfą - pierwszą literą alfabetu greckiego, którą zdrajcy i ci dla których najważniejsze są suche liście słów uznali za rybę, bo wszak przez wieki zakazywano nawet uczyć czytania, a co dopiero rozumienia zapisanych słów. Pod karą śmierci, przed czym ostrzegał Stwórca zakazując konsumpcji owoców filozofii prowadzących do nakazów mordów w imię suchych liści, drzew i owoców.

Jezus jako alfa stał się głową nowego węża, religii która wbrew jego nakazom i naukom, robiła dokładnie to samo co wszystkie które go poprzedzały. Mordowały w imię zakazującego mordów, na życzenie ducha który ma pełzać po tej ziemi. Głową kolejnego Uroborosa, który otacza świat wokół drzewa, scala świat w swój zwierzęcy sposób - potrzeb, kolejności w stadzie, ilości poddanych samic do kopulacji - bo wszak nie jest człowiekiem tylko wężem. Gadem który niszczy ogon poprzednich religii i rozpoczyna na nowo to samo. Wokół tego samego drzewa.

Biorącego swój początek w opowieści filozofa poszukującego drzewa życia sprzed tysięcy lat.

Dziś można spotkać w różnych miejscach osoby które uważają się za chrześcijan i wołają "Jezu" nie mając najmniejszego pojęcia i zrozumienia kim był. Osobą która zobaczyła ludzi takimi jacy są i jak bardzo ci potrafią ulegać pasożytom i ich działaniom. Osobą która może pod koniec życia zrozumiała jak bardzo ją wrobiono, ale która też stała się źródłem wielu koncepcji oraz inspiracji dla przyszłych pokoleń. Które nadal nie mają bladego pojęcia o fizyce pełzających duchów udających bóstwa, demony etc. ponieważ najwierniejsi sługusi zawsze mordowali ludzi którzy choćby myśleli w taki sposób o bytach konwersujących sobie np. Mahometem. Równie nienawistnych żywym kobietom (nie obojniaczym bytom przyjmującym różne formy w zależności od potrzeb) jak te które poddawały w wątpliwość posiadania duszy przez kobiety wśród dogmatycznych pseudoświętych katolickich.

To tyle pseudolucyferycznych wspominek.
Ta planeta bywa dobijająca od czasu do czasu.

Idę wypić piwo za zdrowie Jezusa.
Ten przynajmniej był antyfaryzejskim Żydem który zrozumiał że w każdej nacji są idioci którzy wymordowaliby inną z woli pełzającego paskudztwa i kleru który go wyznaje.

środa, 29 października 2014

Bateryjka

Jak bateryjka dzisiaj się czuję
Serwitor z którego energię wydarto
Radość życia przez pasożyty spitą
Chowane by żyć cudzą energią i magią

Zużyty, chemiczny, wylany produkt
W mroku gdzie światło jest tylko złudzeniem
W systemie w którym każde istnienie
Resztek energii jest ciągłym złodziejem

Wyobrażenie niejasnych marzeń
Skupionych iluzji, chaotycznych życzeń
Toksyczny w swym nieustającym żalu
Długości życia ciągłych wyliczeń

Jak bateryjka dzisiaj się czuję
Element zachowań energii w systemie
Przeżartym przez części przetaktowane
Nieaktualizowanych bibliotek życzeniem

niedziela, 28 września 2014

Drwal

It’s going down, I’m yellin timber
You better move, you better dance
Let’s make a night, you won’t remember
I’ll be the one, you won’t forget
(...)
Prowadź nas rózgą żelazną byśmy nie zbłądzili
ale radosnym tańczeniem Stwórcę wywyższyli

Głąb - coś, co rodzi się z ziemi na polu kapusty.

Biblijny Stwórca określił
dawno dawno już temu
że bardzo nie chce
by człowiek wiedział
co złe lub dobre ku niemu

By nie wiedział
co jest
a co nie jest
grzechem
 - to wielka tajemnica Boga
którą dzielić się nie chciał z człowiekiem
Adama mu było szkoda

Lecz w liściach duch się pojawił
Co tajemnicę chciał zdradzić
Ewa się słowem skusiła
Człowiek wbrew Stwórcy uwierzył

Stwórca się wielce obraził na ducha
Niech pełza - rzekł - od tamtego czasu
Duch jak pasożyt, licha i robak, niech jak wąż pełza
Nieprzyjaźń między kobietę i plugastwo wprowadza

Węży jest nadal dostatek 
Co dobre i złe określają
Częstując ludzi owocem
Za który miliony przelały krew
Dziatek

Wciąż dochody z nich czerpią
Krew w imię grzechu przelewa
Oszukany Adam
Oszukana Ewa

Wbrew woli Stwórcy - Boga
co tajemnicę miał własną
co jest a co nie jest grzechem
przed którą miał zamiar człowieka uchować

piątek, 26 września 2014

Ogryzek

Bajka – według Słownika terminów literackich jest to wierszowana, alegoryczna opowieść o zwierzętach (potrafiących mówić jak np. węże), ludziach lub przedmiotach, której celem jest wypowiedzenie moralnej nauki o ogólnym charakterze. Prawda ta wypowiadana jest bezpośrednio, zazwyczaj jako puenta umieszczona na końcu utworu, rzadziej na początku. Czasami jest tylko sugerowana czytelnikom.
Biblia, czyli Książka, jest zbiorem zebranych słów, tez, zapisów i interpretacji wydarzeń uznanych za prawdziwe. Przez jednych przyjmowane na wiarę bez zastrzeżeń. Przez innych uważanych za zupełną bzdurę, częstoi posiadających alternatywne książki w które bezwarunkowo wierzą, będąc często uczeni od dziecka określonego spojrzenia na świat.
Biblia to książka o krytyce.
Adama i Ewy.
Krytyce czynów polegających na traktowaniu wiary w gadające węże na tyle poważnie, by w imię wiary w zapisy w książce opowiadającej o gadających wężach kogoś zamordować.
Na to wskazuje przytoczona na samym początku Puenta.
Biblia to Książka czyli zbiór słów w której Wszechmocny i Wszechwiedzący Narrator decyduje o Prawdzie opisywanych wydarzeń.
Im więcej książek ktoś przeczyta, tym bardziej utrwala się w nim spojrzenie Narratora na otaczający świat, jako zbieranina wszelkich opinii, opisów, działań przekazywanych przez Narratora przyjmowanego jako własne Wszechwiedzące, Wszechmocne i Wszechobecne Ja poprzez kopiowanie określonego spojrzenia napisanych Słów.
Narratora decydującego o Prawdzie, takiej za jaką ją uważa i chce by ona była.
Narrator, nie Bóg.
Książka w tradycyjnym ujęciu to słowa zapisane na papierowych kartach. Kartach dla których surowcem jest celuloza z przemielonego i poddanego obróbce drewna.
Kartach będących drewnem, może w nieco innej postaci niż kiedyś, gdy słowa ryto na drewnianych tabliczkach, ale nadal będących drewnem. Drewnem z drzewa. Drewnem na którym znajdują się słowa, do których słuchania i uznawania za słowa Prawdy i jedynych informacji o tym co dobre i złe, jedynych możliwych wyborach i osądach - nakłaniają ci, którzy żyją dzięki temu nakłanianiu.
Słowa które bez względu czy traktowałyby o miłości i sprawiedliwości, w imię zachowania władzy i wpływów tych którzy kuszą w imię zapisanych słów zawsze prowadzą po jakimś czasie do nienawiści i mordów. Dzięki wężom które żyją w liściach i konarach drzew z których zrobione są książki, słowa o miłości i sprawiedliwości, stają się przyczynkiem śmierci.
Na to wskazuje przytoczona na samym początku Puenta.
Czasem na podstawie jednej książki powstają kolejne. Jeśli są dalszym ciągiem lub rozwinięciem wątków drzewo rośnie w górę lub wszerz, dając możliwość do życia w tym ekosystemie wielu wężom. Czasem na kanwie książki powstają kolejne, zupełnie inne, lecz posiadające w swym wnętrzu jakiś fragment, czasem tylko alfabet lub pojedyncze słowa, tworząc ogród. Czasem zadbany, pielęgnowany by można było obserwować zwierzęta w ich konarach, czasem dziki, tajemniczy i zamknięty na klucz. Czasem jest to las.
Jest wiele drzew, ale ślęczenie pod tym które obrał sobie za siedzibę wąż twierdzący że to jedno na którym siedzi jest właśnie tym, które jest źródłem wiedzy o wszystkim co dobre i złe i jest ono jedynym Prawdziwym prowadzi zwykle do śmierci. Zwłaszcza gdy wąż ma z tego korzyść.
Na to wskazuje przytoczona na samym początku Puenta.
Biblia innymi słowy to Drzewo, które wyrosło z nasiona którym była opowieść o Drzewie opisywanego przez kogoś kto miał się za Wszechmocnego i Wszechwiedzącego Narratora - węża który wymyślił bajkę o gadającym wężu.
Biblia to opowieść o krytyce tych, którzy okrywają się liśćmi z Drzewa - słowami i cytatami wyrwanymi z kontekstu, dotyczących innych czasów, miejsc i ludzi. Słowami za które są gotowi zabić, nawet wbrew słowom księgi.
Na to wskazuje przytoczona na samym początku Puenta.
Opowieści która przyciąga od tysiącleci nowe pokolenia, którym daje się zakosztować owocu. Owocu, dzięki któremu okrywają się cudzymi słowami, dzięki któremu okrywają własne myśli cudzymi słowami, zabijając w sobie własne Ja na korzyść Narratora który wymyślił i opowiada bajkę o Drzewie i gadającym wężu. Owocu słodkiego i lepkiego od słów o miłości i miłosierdziu, która przyciąga nieświadome dzieci Stwórcy. Kończącej się śmiercią własnego ja i odrzuceniu innych drzew z ogrodu w którym kryje się Drzewo Życia. Według opowieści Narratora.
Narratora który sam jest opowiadającym wężem - mającym się za wszechwiedzącego i wszechmocnego oraz do tego obiektywnego, który za pomocą myślowej sztuczki tworzy raj z którego wypędza człowieka Stwórca - wszak to nie Stwórca snuje opowieść o Stwórcy na kartach Księgi Drzewa.
Lekarstwa bywają cierpkie i niesmaczne, czasem są gorzkie i powodują skrzywienie zażywających je osób.
Zrozumiały katolickie głąby, czy należy jeszcze powtórzyć parę razy? Wasz kler to węże. Kler islamu to węże bazujące książce która jest takim samym drzewem jak wasza Biblia. I tam są takie same głąby jak wy, choć nie starają się tak bardzo by pokazać jak bardzo są wierni arkadyjskiemu bożkowi w przeciwieństwie do lokalnych klechów. Cywilizacyjnie praktycznie nie różnicie się od tych mordujących i gwałcących kobiety i dzieci podnóżków katolickich papieży nazywanych "krzyżowcami". Tfu. Popaprańcy.
I żeby było jasne, nie życzę sobie aby choć jeden grosz szedł na utrzymanie klechów z których ani jeden nie jest chrześcijaninem. Chrześcijanie tacy jak uczniowie Jezusa nazywani apostołami pracowali na siebie, ogłupione miłością słów katolickie niedojdy z których każde na życzenie waszych bestialskich biskupów z miłością zarżnęlibyście swoich adwersarzy miłujących Allaha.
Ach. To że ten antychryst Wojtyła został ocalony to nie dlatego że interweniowała jakaś "matkaboska" tylko ja. Bo konsekwencje geopolitycznego mordu i wojny nuklearnej na bliskim wschodzie wydawały się gorsze niż ocalenie tego nadętego dupka udającego chrześcijanina, popierającego mordujących ludzi dyktatorów, będących na ty ze znanymi w katolickich kręgach pedofilami w sutannach. Nie wylezie stamtąd gdzie trafił. To wam obiecuję.
...no i tak wygląda irytacja demoniszcza podającego się za Elohim i Ismaela (nadal uważam go za byt co najmniej lucyferyczny) przebywającego ze mną czyli eksdyskordiańskim papieżem który mógł ale nie musiał przyjąć imię Piotra.
Dobranoc.
Dziateczki.
I nie żreć mi niedojrzałych jabłek bo was brzuchy rozbolą.

Klucze

Ryc.28 Dzierżący słowem zabija, karze lub ożywia...
Otwiera i zamyka
Każdą słów historię
W której ktoś tworzy pokój
Czasem wywołuje wojnę

Pióro co jak grot
Włócznią przeznaczenia
Żelazną rózgą
Narzędziem tworzenia

Ten kto dzierży Słowo
Tego Słowa władza
Tworzy Koniec i Początek
Własnego umysłu Świata

wtorek, 9 września 2014

Strażnicy

Spotkał raz guru złego demona
Którego w walce szybko dość pokonał
Guru był wielce rad ze swej wygranej
Lecz naiwnie wierzył w wolę demoniej poprawy
Demon zaś bardzo chciał strzec przed innymi
Sekretu którym pokonał go guru nasz miły
Guru uwierzył, demon przekonał
Strażnikiem został, sekretna to mowa
Tajemnicy sposobu jak pokonać demony
Z wiary i naiwności dwunożnej osoby

Gdy czytasz o strażnikach buddyzmu sprawy
Pamiętaj kim były i czego strzegą
Dla zabawy

Sfera

Chrześcijanin, uczeń Jezusa, za mistrza uważa tylko Jego i Jego słowa. Chrześcijaninem nie jest zatem żaden z katolików którzy z samej definicji są posłuszni papieżowi, uzurpatorowi prawa do ustanawiania dogmatów - tym samym, uważającego się za lepszego od Jezusa, również w prawie do zmian tekstu samego Dekalogu.
Nie jest też chrześcijaninem nikt, kto wybiórczo podchodzi do nakazów Jezusa, wybierając sobie co mu pasuje do własnych przekonań.
I nie piszę to jako chrześcijanin, tylko ktoś, kto osądza z boku kto nim był, jest i będzie.
Chrześcijanami nigdy nie byli gwałciciele Jezusa w rodzaju Wesołowskiego, ani ci którzy bronią gwałtów na Jezusie i dopuszczają do nich podszywając się pod chrześcijańskich biskupów. Nie są chrześcijankami tzw. zakonnice i zakonnicy którzy zamiast własnych rodzin wybierają posłuszeństwo zbrodniczym przełożonym, a czasem milczenie. Milczenie które przynależy się zwierzętom, bo człowiek nie po to ma dar mowy by z niego rezygnować w imię zasad jakiejkolwiek z przeklętych religii.
Świat w którym żyjemy z mojego punktu widzenia jest miejscem które otacza sfera w której istnieją, bytują świadomości które potrafią w mniejszym lub większym stopniu ingerować w fizyczną istotę życia większości organizmów tej planety.
Większość z tych bytów uwielbia podawać się za bóstwa lub demony by wzbudzić lęk i posłuszeństwo ludzi, z którymi tak naprawdę nie mają nic wspólnego, poza tym, że stanowią dla nich formę rozrywki i pożywienia, które należy skłócać ze sobą by uzyskiwać jak największe jego ilości. Żaden z nich nie jest bogiem czy bóstwem - po prostu jest nieco sprytniejszym organizmem od większości wierzących ludzi, którym od czasu do czasu dyktuje "święte nakazy religijne", czasem "nieświęte", ważne by kapłan, w tym ateizmu, skupiał wokół siebie uwagę i wszelkie wątpliwości niszczył w zarodku - by nie rozwijał się intelekt, ale by były czczone poglądy kapłana, choćby różniły si e całkowicie od pierwotnych słów i propagowanych, charyzmatycznych tekstów.
Organizmy te, potrafią zapanować nad świadomością swych ofiar, wywołując różnego typu omamy i halucynacje, przejmować kontrolę nad układem nerwowym co u ofiar wywołuje zarówno wizje piekielne jak i niebiańskie. Każdy z tych oszustów jest największym obrzydlistwem w mych oczach, gorszym od niejakiego Wesołowskiego czy głupoty papieża katolickiego. Jest obrzydlistwem najgorszego rodzaju, podającym się m.in. za "matki boskie" by opętywać, a w zasadzie żerować na dziewczynkach i chłopcach lub by przekonywać tłumy co do prawdziwości własnych planów i manipulacji mających zawsze wywołać jakąś wojnę, by nakarmić kolejne pokolenie tych niewidzialnych pasożytów, przy okazji niszcząc najbardziej rozwinięte jednostki wśród społeczeństw.
Są one obrzydlistwem gorszym od wywoływanego przez nie homoseksualizmu, mającego za zadanie z jednej strony skłócenie osób ulegającym ich wpływom i odciągnięcie ich od sedna problemu - którym są pasożyty, które działają tak, by nie dopuścić człowieka do odkrycia instrumentów badawczych mogących zbadać ich fizjologię, a z drugiej usunięcia z puli genetycznej ludzi posiadających określone cechy, np. silniejsze własne pole bioelektromagnetyczne pozwalające po wykształceniu na pozbywanie się w dorosłym życiu pasożytów z organizmów chorych ludzi. Dlatego należy uważać na każde dziecko. I nie pomogą tu żadne modły, bo modły kierowane do czegoś są tylko im pomocne - wszak łatwiej udać kogoś innego niż stać się kimś innym.
Zmiany w pomocnego duszka czy bóstwo są jednak tylko krótkofalowym omamieniem kolejnej ofiary, która zostaje przekonana do kolejnej opcji, opcji której kapłani dostają kolejne "objawione teksty" i szerzą swoją iluzję, dostarczającą dochodów i pożywienia kolejnym pokoleniom pasożytów. Czasem jest to religia ateizmu która nie dopuszcza możliwości istnienia czegoś co jeszcze nie zostało odkryte, a przecież w bakterie kiedyś też nie wierzono, ani nie wiedziano o ich istnieniu, do czasu zbudowania mikroskopu.
O ile zrozumiałem to co chciał przekazać Budda, to życie polega na dążeniu do uwolnienia od wzmiankowanej sfery egzystencji obrzydliwych pasożytów, zarówno za życia, jak i po śmierci, choćby miało się zostać zniewoloną częścią większego organizmu. Pasożytów podających się za bóstwa, duchy, świętych, anioły czy demony. Uwolnienia się od potrzeb, które sprawiają że łatwo przychodzi zgoda na manipulacje ofiarami przez te niewidzialne pasożyty. Uwolnienia, czasem przez ignorowanie w trakcie medytacji zmiennokształtnych wizji tworzonych przez pasożyty. Uwolnienia w sposób nonteistyczny, bo jedyne co słucha próśb i modłów to pasożyt, który w zależności od nastroju i stopnia znużenia potrafi zmienić swą postać, głos i charakter, by omamić człowieka złudzeniem boskiego miłosierdzia, przynoszoną iluzją sprawiedliwości ukazywanej w wyobraźni ofiary lub w zależności od nastroju i preferencji dręczyć demonicznymi wizjami. Ot takie sprytne, obrzydlistwa od tysiącleci udające bóstwa, posiadające całkiem niezłą znajomość ludzkiej anatomii z możliwością manipulacji żywą tkanką.
Niezależnie od Boga.
Bo tylko wtedy człowiek będzie wolny gdy nie będzie na nim żerował żaden pasożyt, w dowolny sposób.