środa, 12 grudnia 2012

Powtórka

Najgorszą herezją dla kłamców zawsze będzie prawda.
Jezus twierdził że przyszedł służyć i z punktu widzenia ducha podającego się za Boga takie twierdzenie było mu na rękę. Z jego punktu widzenia wszak służenie to to czego oczekiwał od ludzi. Z tego punktu widzenia Jezus niewątpliwie był Mesjaszem dla ludzi oczekujących służenia Stwórcy, który już jasno dał do zrozumienia co myśli o całej sprawie.
Jednakowoż z punktu widzenia Stwórcy wyganiającego Adama, człowieka, z raju by rządził na ziemi to lekko dziwne podejście. Oferowanie przez tzw. szatana Jezusowi ziemskich królestw, w ten sam sposób w jaki ujęto to w jednym z psalmów Dawidowych przez hmm Elohim, wszak kolidowało z postanowieniem Stwórcy. Wszak Stwórca miał nie wpływać na ludzi, człowiek miał rządzić na ziemi danej nie duchom by miały prawo "oferować królestwa", tylko żywym ludziom. A to co sobie ubzdurały duchy wpływające na ludzkość, pragnące sług i grające między sobą swoimi ofiarami, okłamywanymi przez swoje sługi, niezależnie od wyznawanej religii.
Idea prawa do rządzenia ziemią człowiekowi, symbolicznemu Adamowi, odnosi się do równości wszystkich ludzi do rządzenia, takich samych praw przy ujęciu człowieka jako Adama i całego jego potomstwa. Czyli wszyscy mieli mieć takie same prawa. Bez lepsiejszych cesarzy, monarchów czy kleru. Ba, Stwórca pokazując wymowny palec na wyjście z raju Adamowi nie mówi nic na temat religii.
Czyli również nic na temat kleru. Wszyscy mają mieć te same prawa.
Jak w pierwszych chrześcijańskich gminach.
Gdzie nie było podziału na narodowość ich członków, gdzie nie było kleru - wszyscy wyznawcy nauk Jezusa stosowali się do jego bezpośrednich nakazów, w tym odnoszących się do posiadanego majątku, nadwyżki uważając za majątek wspólnoty o którym decydowali wszyscy jej członkowie wspólnie, na równych prawach. Niezależnie czy z punktu widzenia Rzymu byli niewolnikami czy ówczesną szlachtą.
Ktoś kto się nie stosował do wszystkich nakazów Jezusa - nie był chrześcijaniem. Co najwyżej marnym naśladowcą.
Ludzie którzy z pokorą przyjeli życzenia Konstantyna, dostosowując się do jego wyznania w imię określonych korzyści cesarskich urzędników, stracili prawo do nazywania się chrześcijanami w tym samym momencie, gdy pokłonili się nowemu panu i przestali stosować się do przykazań Jezusa, łącznie z tym do zachowania jego przykazań czyli nie wprowadzania swoich własnych, a raczej przykazań nowego pana. Ktoś naprawdę myśli że katechizm katolicki ze zmienionymi 10 przykazaniami czy uznaniem pierwszego dnia za siódmy ma cokolwiek wspólnego z przykazaniami Jezusa?
Ja wiem, że demoniszcze ciągle manipuluje moją biedną głową, pozostawiając niedopowiedziany problem co zrobić takimi jak on bytami przez całe życie wpływającymi na ludzi, ich decyzje, a czasem - otępienie. Nie "potępienie" tylko "otępienie". Wywołane oddziaływaniami związanymi z zapaskudzaniem układu oczyszczającego układ nerwowy, wywoływaniem psychoz, odcinaniem od ludzi.
Sprawiające ból fizyczny i psychiczny i mający destruktywny wpływ na ofiary.
Stwarzające pozory pomocy w celu uznania go za "świętego", pozory wartości przebywania w jego otoczeniu.
Nie.
Stwórca oddał ziemię człowiekowi. Nic poza nim nie ma prawa decydować o jego losach na tej planecie. Wpływać na niego czy to chytrością, manipulacją innymi ludźmi, z poziomu siły czy olśnienia swoją potęgą i wiedzą.
Nakazywać mu by zabijał i niszczył innych ludzi. Choćby w niezwykle poetycki sposób.
I nie znaczy to by się okłamywać czy mordować, mieć setki bóstw czy wyznawanych duchów obok Stwórcy. Tylko zrozumieć, że ta ziemia jest dla ludzi którzy wszyscy mają te same prawa, ich i ich wszystkich dzieci. Z których żadne nie jest ważniejsze od innego. Trzeba nauczyć się rozumieć pewne zasady, pozwalające na współistnienie różnych ludzi oraz sposób na pozbywanie się wszelkich duchów ze swego otoczenia. Które jak nie kijem to marchewka chcą skłaniać do swoich poglądów swoje ofiary, jakże często mające smutny żywot, który poświęcają na konwersacje z duchami zamiast życiu na tej ziemi.
A ludzie? Oszukiwani domieszkami trucizn powodujących ślepotę i jednocześnie wzmacniających smak i zapach przetwarzanej żywności, pewnego dnia wymrą. No chyba, że producenci przestaną okłamywać ludzi nazywając substytuty żywności - żywnością. Chyba że handlarze przestaną sprzedawać iluzję jedzenia.
Chyba... No bo przecież religie uczą tylko pierdół o raju który Stwórca zamknął przed handlarzami fałszu i obłudy, przed mordercami, w tym z powodów religijnych.
No żal Jana Pawła I, który mógł być całkiem niezłym pismakiem z żelazną rózgą chłoszczącą wszelkich oszustów. Począwszy od tych mających czelność nazywać się chrześcijanami.
Przypominam że ja się za takiego nie uważam, zważywszy na pewne kwestie związane z poddawaniem się duchom które potrafią tworzyć niezłe efekty dźwiękowe 3D, a i wizualnie też pewnie umieją oszukać zmysły.
A tak btw mam pytanie na maturę z religii :)
Czy "straszliwy sędzia" będzie:
  1. miłosierny,
  2. cierpliwy,
  3. wybaczający,
  4. straszliwy.

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Pryszcz

Według instrukcji watykańskich pedofilia to mały pryszcz przy homoseksualiźmie. Traktowanemu jako choroba - wyleczalna, czasem jako efekt działania szatana a najczęściej efekt braku ojca.
O braku ojca najwyraźniej świadczy homoseksualizm wśród kleru, np. poznańskie orgietki duchowieństwa i im podobne cytowane w prasie konwersacje SMSowe z 18 latkami - ani chybi brak opieki ze strony ojca. Którego podobno katolicy mają tylko jednego. Brak wiary? Czy też choroba psychiczna, dość popularna w pewnych kręgach kleru zdającego się tylko na opiekę matki - wszak o ojcu zapominają zbyt często tworząc w sobie kompleksy Edypa.
Choroba psychiczna?
Któż zatem zezwala na to, by chorzy psychicznie nauczali ewangelii? Inni wariaci? A może to opętanie? Szatańskie opętanie zarówno tych którzy podsuwają pedofilom kolejne tereny gdy tym się omsknie nóżka, jak i zmieniających tereny szaleńców. Psychicznie chorych wielbicieli roszczących sobie prawa do nauczania. Nauczania ewangelii z punktu widzenia tradycji katolickiej - zdrajców Chrystusa. Którym zawsze pasowało nauczanie przez psychicznie chorych, zakompleksionych miłośników mamuś i nie potrafiących się bronić przed nienormalnymi zachowaniami i działaniami kleru - dzieciaczków.
Czy papież jest chory psychicznie? Opętany? Czy jest tylko głupim figurantem spiskujących purpuratów?
Jak głupim trzeba być by zezwalać na pedofilię wśród nauczycieli ewangelii? Czy wystarczy nazwać to psychiczną chorobą? A może już opętaniem? Opętaniem babilońską dziewicą? Niepokalaną Jezusem? Dziewicą nie mającą nic wspólnego z macierzyństwem? Dziewicą nie przekazującą ani jednej nauki w chrześcijaństwie, które nazywa się chrześcijaństwem ze względu na Jezusa a nie jego rodziców.
Czy tego typu głupota/choroba/opętanie nie koliduje z piastowanym urzędem? I to nie tylko papieskim. Kardynalskim. Arcybiskupim. Biskupim etc. etc.?
Fani małoletniego Jezusa lubią go zapewne za to, że jako niemowlę nie wygłaszał poglądów i nauk które stanowią podstawę chrześcijaństwa. Że nie pyskował z faryzejskim klerem tylko ciumkał cycka jak każde małe dziecko? Fani, którzy przestaliby by być fanami gdyby przyszło im w rzeczywistości z nim dyskutować z pozycji wykładowców Pisma a nie przyglądania się z satysfakcją wiszącemu na krzyżu upokorzonemu bezrozumną siłą człowiekowi.
Lud zawsze wielbił widowiska, a wypowiedzi Jezusa przyciągały uwagę. W tym również widowiska kończące się śmiercią głównego bohatera, nawet jeśli wcześniej był ich ulubieńcem. Oto mentalność Kalego - jak my pyskujemy to dobrze, jak nam pyskują to się zamyka i morduje. Lub pozbawia pracy dzięki swoim wpływom jak niejaki Michalik policjanta który śmiał wlepić mu mandat, ten sam Michalik który psychicznie chorym na mocy watykańskich instrukcji i mocy zysków ze strzyżonych owiec pozwala nauczać i wykorzystywać kolejne ofiary. Katolicki kler pod tym względem ma wielowiekową tradycję, do której tak chętnie odwoływał się poprzedni arcykapłan niepokalanej Jezusem dziewicy, mający niczym Stalin już za życia swe pomniki. I podobne, encykliczne, podejście do prawa do dyskusji z głoszonymi przez się tezami.
Cóż, z chorymi psychicznie względnie opętanymi czy też głupcami nie ma co dyskutować. I tak wiedzą lepiej. Gołąb wszak w swoim rozumieniu wygrywa na szachownicy na którą nasra i poprzewraca figury.
Wydaje im się że wiedzą. Zwłaszcza jeśli opierają się o tradycje, o których czasem zapomnieli celowo, bo nie chcą pamiętać, jak również koliduje to z ich oficjalnym wizerunkiem medialnym, kolidującym z możliwością zysków. Zwłaszcza, gdy opierają się o tradycje klątw na narody, których nie raczą ściągnąć pomimo wygranych procesów jak chociażby Polska z Watykanem swego czasu. Gdy opierają się o tradycję rzezi i wojen religijnych, nepotyzmu i nominacji małoletnich wypierdków do godności kardynalskich. Niektórzy pamiętają tych dupczących co podleci padalców, wykorzystujących koneksje z tatusiem na papieskim tronie.
Jakże psychicznie chorym trzeba być by odwoływać się do katolickiej tradycji? A może opętanym? Czy też bezkreśnie głupim dobrodusznym figurantem kliki trzymającej w rękach fundusze watykańskiego banku, mającym pozory władzy i swój balkonik do machania do uśmiechniętych tłumów. W których nie widać zbyt wiele uśmiechniętych ofiar papieskich instrukcji dotyczących m.in. pedofilii. I nie tylko pedofilii. Mającego pozory wpływów na politykę i reprezentowaną przez siebie religię. Żyjącego w swoim własnym iluzorycznym świecie. W świecie gdzie nie ma ofiar swoich decyzji. W którym wszystko jest piękne, białe i najlepiej finansowane przez inne kraje, do których zamiast piechotą, jak wymagał Chrystus, wybiera się samolotami, kuloodpornymi autkami i gdzie radosne tłumy spijają kremówkowe opowiastki z uwielbieniem i uniżonością. Poddaństwem i tradycyjnym padaniem na kolana przed łaskawą ręką z wyciągniętym pierścieniem - przynajmniej nie kolanem ze śmietaną. Przed dobrotliwym uśmiechniętym staruszkiem który odpowiada jako udzielny władca za wszystkie czyny swoich podwładnych.
W tym kilkadziesiąt tysięcy sprawców pedofilii w takiej np. Holandii czy Irlandii.
Odpowiedzialny za miliony tradycyjnych kłamstw i zdrad na całym świecie.
Uśmiechnięty dobrotliwy staruszek.
Nie wygląda na takiego złego...
Stara panna Teresa też nie wyglądała na jędzę pastwiącą się nad pensjonariuszkami w swojej instytucji.
Kiedy ostatni raz w Rzymie był potępiający kler za faktyczne przewiny i niezgodność działań z przykazaniami Jezusa uczeń Jezusa? Czyżby czasach tzw. apostołów? Przecież nie od czasów poddaństwa wymogom Konstantyna względem religii. A public relations opanowano bez wątpienia już wieki temu. Służ albo giń - prawdziwa dewiza Watykanu. Wszak nie każdy chce wykazać się odwagą jak Jan Paweł I w zwalczaniu przestępczości zorganizowanej wśród swoich wyborców. Niektórym wystarcza pisanie, wspominki o kremówkach, machanie z balkonu i grzebanie się we wszystkim, tylko nie w pomyjach i purpurowym szambie własnych terenów.

sobota, 8 grudnia 2012

Sen

Moje królestwo jest nie z tego świata
Gdzie każdy ma siostrę i każdy ma brata
Gdzie nie ma władców i nie ma poddanych
I każdy w rodzinie jest wespół kochany

Moje królestwo jest nie z tego świata
Gdzie każdą sierotę przyjmują jak pana
Gdzie nie ma królów i nie ma narodów
I nie ma między ludźmi wrogów

Moje królestwo jest nie z tego świata
Gdzie każdy ma prawo do własnego zdania
Gdzie nie ma kapłanów i nie ma rytuałów
I każdy używa mądrości - nie czarów

Moje królestwo jest nie z tego świata
Gdzie każdy te same prawa posiada
Gdzie nie ma szlachty i nie ma też wojska
I wszędzie rządzi prawda i to całkiem prosta

Moje królestwo jest nie z tego świata
Gdzie nikt nie klęka i nie używa bata
Gdzie każdy na pamiątkę z głodnym się dzieli
Jadłem i napojem nie tylko przy niedzieli

Moje królestwo jest nie z tego świata
...
Ot taki sen
...
Wariata

środa, 5 grudnia 2012

Tik tak, tik tak...

Czy w buddyźmie figuruje coś pod podobnego do "modlitw o uwolnienie". Choć zapewne niektórzy wskażą mantry do tzw. "wielkiej matki" ew. może jakiś dewów (które to duchy bodajże na bliskim wschodzie uważane są za złe czyli "szatany") to należy pamiętać, opierając się historię jego życia, że Budda medytował opierając się wszelkim duchom. Kuszeniu przez "władcę demonów", "jego córek", wszelkiej potrzebie nawiązania z nimi rozmowy. Kłamliwej i oszukańczej u samej jej podstawy, mającej wpłynąć na wolę człowieka pod każdym możliwym względem. Ile z tego opierania się było u jednego z Karmapów który utworzył, na podstawie konwersacji z duchami, księgi mające "związywać duchy" i bronić przed "demonami".
Zagwozdka - w którym wieku zaczęto stosować mantry które zaczęły odwoływać się do duchów które mają pomagać w uwolnieniu się od duchów? Dlatego z mojego punktu widzenia mantry tego typu nie mają nic wspólnego z buddyzmem Buddy.
A skuteczność?
Skoro celem ducha jest wprowadzenie opętanego człowieka w błąd to przekonanie go do skuteczności którejś z metod pozbywania się duchów za pomocą innych duchów, za które wszak są w stanie się podać w przyszłości. Np. jako różne "matki boskie" proszące naiwne dzieci o pozwolenie na opętanie. Przekonanie człowieka ma tu główne znaczenie - zaczyna wierzyć w nadrzędną rolę duchów w swoim życiu. Bez względu na to czy jest to tzw. "demon" czy "anioł".
Stwórca wyraźnie pokazał palec Adamowi każąc wynieść się z raju, a to co za nim popełzło na tę ziemię zawsze chciało być uważane za ważniejsze od jej żywych mieszkańców. Skutecznie przekonany, padający przed duchem na kolana człowiek oddaje pokłon bestii. I o ile Budda najwyraźniej rozumiał ten problem, o tyle cała masa jego wielbicieli najwyraźniej tego nie zrozumiała.
A strażnicy nauk? Wolą by nauki buddy nie wychodziły poza kolorowe warstwy kłamstw i są w stanie dać największą moc tym, którzy będą się trzymać ich systemów rpg.
Ich filozofii.
Ich zasad.
Ich hierarchii.
Czy Budda korzystał z amuletów? W czasie medytacji? Ze "świętych obrazków", "posążków" etc. etc.? Czy miał taką potrzebę?
Jak bardzo są w stanie niszczyć ludzi "duchy"? Doprowadzać do ich upodlenia? I jaki wpływ na "duchy" mają masy oszukanych wyznawców nienawidzących często ludzi, których nie znają osobiście, a z racji poglądów o których sednie nie mają żadnego pojęcia, są totalnymi ignorantami opierającymi się o zdania "tych co wiedzą lepiej" lub oceniających idee na podstawie wypierdków idei którzy nigdy nie wykorzystywali ich w praktyce inaczej niż po to by uzyskać własne korzyści manipulując innymi. Kler, politycy, mafia.
A demokracja ateńska to taka piękna idea w której każdy ma pojęcie o polityce i ma prawo decydować o każdej sprawie. Fakt że tyczyła się mężczyzn. Ale za to wszystkich obywateli państwa-miasta. Nie wybiórczej, partyjnej bandy swojaków, oligarchów, wielbicieli nepotyzmu - niezależnie od reprezentowanej strony.
O wspólnotach chrześcijańskich zapomniano już kilkanaście wieków temu, na rzecz hierarchicznych struktur wielbicieli Mitry podobnych niejakiemu Konstantynowi, przed którym upadli na twarz tzw. biskupowie chrześcijańscy, uznając wyższość swojego nowego pana i jego poglądy i wierzenia nad zasady chrześcijańskie.
Świąt tzw. Bożego Narodzenia 25-26.XII w tym roku nie będzie i nie było. Chyba że ktoś wyznaje Mitrę, jak Konstantyn, nie dający się ochrzcić do śmierci. Wśród chrześcijan tego święta nie było.
Tradycja kleru katolickiego (i nie tylko) od wieków odwołuje się do padania na twarz przed nowymi panami, dostosowując swoje zasady pod cudze wyznania, tworząc setki nowych "świąt". I typki w białych szatach odwołujący się do tej tradycji zamiast do podstawowych zasad i nakazów Jezusa, jak próbował zamordowany Jan Paweł I (którego zastąpił aktor - btw od którego wieku zaczęto zezwalać na aktorstwo polegające na zawodowym łganiu wśród tzw. chrześcijan? - wyznający Sami-Wiecie-Kogo), nie mają z chrześcijaństwem absolutnie nic wspólnego. Poza wykorzystywaniem go do własnych celów.
Podobnie jak wszyscy głosujący za wojną z Irakiem w USA, za uderzanie kamieniami w imię ropy i dochodów z przemysłu zbrojeniowego. Bez względu na to na ilu mszach by nie uczestniczyli, jak bardzo by nie wzywali Jezusa i jak bardzo nie pokazywali się jako wzory moralistów, każdy głos jak kamień rzucony przeciwko narodom, ludziom, odbiera im prawo do nazywania się chrześcijanami. Tak jak odbierało to prawo każdemu papieżowi wzywającymi do wojen i mordów w imię Chrystusa.
A. I nie uważam się za moralnego. Byłbym pod tym względem zbyt wielkim hipokrytą, choć patrząc czasem w to zakłamane pudło z ruchomymi obrazkami zauważam, że hipokryzja wielu nie przeszkadza. Zwłaszcza jeśli nie pokazuje się tej hipokryzji, na mocy cichych umów właścicieli mediów które podobno są tak "oszczercze" a tak naprawdę nie pokazują prawie nic, co najwyżej 5-cio rzędne sprawy 6 rzędnych księży, pozostawiając w błogim spokoju pedofilno-mafijne wierchuszki kleru, budząc przy tym agresję klękających przed narzuconymi przez Konstantyna zasadami propagowanymi przez kler.
Agresję, rzucanie kamieniami i rozwalanie kamer godne wyznawców Bestii, a nie kogoś nadstawiającego drugiego policzka.
Nie uważam się przy tym za chrześcijanina, choć z drugiej strony pozew zamiast kamieni byłby całkiem ciekawą opcją. Uczniowie Chrystusa też siedzieli w więzieniach - w tym za głoszenie poglądów godzących w ówczesne rządy - i jakoś nie rzucali się z łańcuchami czy kamieniami na ówczesnych stróżów porządku podległych ówczesnym monarchicznym systemom władzy. W przeciwieństwie do całkiej sporej liczby strajkujących swego czasu robotników, podburzanych przez kler dyszący chęcią odebrania majątku państwu, stanowiącego podobnoż wspólnotę 98% katolików.
Za oszukiwanie wspólnoty chrześcijańskiej Ananiasz z żoną padli trupem.
Czekamy na powtórkę z rozrywki?
Pełne miłości teksty Piotra i rzeczywistość trupów oszustów?
Ach boska sprawiedliwość...
Owoce przemian... Cóż każdy chciał swego czasu przecież kolorowych parad homoseksualistów, seksu i wróżek w telewizji, 16 godzin dziennie pracować żeby wyżywić rodzinę i oddawać sowity haracz oligarchom i watykańskim monarchistom oferującym co pewien czas jak wiernym, służalczym pieskom tresowanym kolorowym marketingiem i reklamami, kiełbaskę wyborczą w której, dzięki owocom przemian, mamy zamiast mięsa iluzję, o smaku polityki oddzielanej mechanicznie od kości zwierząt, równie fałszywym i sztucznym, jak ci którzy dopuścili do stosowania fałszujących żywność maszyn.
Czyż nie warto podziękować za to kolejnym pomnikiem kremówkowemu arcykapłanowi niepokalanej Jezusem dziewicy i wszystkim tajnym służbom obcych państw oczekującym zysków z kraju religijnych naiwniaków, które usadowiły go na tronie, po jakże prędkiej i niespodziewanej śmierci poprzednika? W końcu - czy mówił coś o byciu posłusznym władzy pochodzącej z ludu i nadstawianiu drugiego policzka, czy też miał nieco inne podejście - takie nieco buntowniczo-wyzwoleńcze? Miłośnie lucyferyczno-pedofilskie zważywszy na brak ostrych zmian w pewnych kwestiach i instrukcjach, znacznie bliższymi poglądom i metodom Jezusa, jakie sugerował jakże niespodziewanie szybko zmarły poprzednik? Umowa o czyśćcu z Lucyferem tym "lśniąco-oślepiającym" i "najbardziej kochanym" oddającym część swego splendoru posłusznym - obowiązuje?
No ale niektórym nie podoba się kolejna wspólnota która nie daje się tak łatwo oszukiwać "na cele religijne" toteż, pomimo pomocy udzielanej w różnych obszarach żywym ludziom, będzie nadal na celowniku wszelkich oddających pokłon cesarskim tradycjom umiłowania władzy Konstantyna i antychrześcijańskiemu poglądowi na wszelkie wspólnoty, w których każdy ich członek miał takie samo prawo głosu i decydowania o wspólnym majątku. Agent Lolek wzorowo wypełnił swoje zadanie na polu wzywania tradycji na świadka.
- Ostrzegamy cię, ostrzegamy - odezwał się głosik demoniszcza z otoczeniem w trakcie oddziaływań na mą biedną głowę. Przed czym? Spierdalać niczym Rincewind czy nie spierdalać niczym Jezus? Najpierw podpuszcza, steruje, wykorzystuje pół życia, a potem - "ostrzegamy". No i oczywiście kto obrywa? Człowiek. Z rechoczącym gdzieś w tle demoniszczem.
Nie należy ufać duchom.
A niektóre kwestie podejmować - imaginacyjnie w celu uzyskiwania pewnych procesów myślowych u istot do tego nieprzyzwyczajonych w przeciwieństwie do bezkrytycznego zlizywania podstawionej słodkiej śmietany i opowiastek o kremówkach. W takim otoczeniu brakuje wszak tylko piernikowej chatki - bo reprezentantów jej głównego lokatora, wabiących słodyczą zamkniętych w ciasnych, szarych i ponurych komórkach, jest aż nadto.

piątek, 30 listopada 2012

Urocznie

Jest urocznie.
Z powodu niezapłacenia jednego rachunku za gaz przedwczoraj zniknął licznik w ramach odcięcia od sieci gazowej. Rozumiem, że zakręcenie zaworu i późniejsze odkręcenie jest dopiero na trzecim miejscu w takich przypadkach (najpierw mamy usunięcie licznika, potem demontaż instalacji przyłączeniowej, aż wreszcie zamknięcie zaworu przed licznikiem - nie ma się o co złościć, niektórzy po prostu muszą robić punkt po punkcie pewne rzeczy bez analizowania zasadności kolejności i ich treści), a to z takiego powodu, że za ponowny montaż licznika - trzeba płacić dodatkowo. Nieważne że się zapłaci rachunek - licznika już nie ma.
No i jak tu nie zastanawiać się czy nie żądać comiesięcznej analizy i ekspertyzy w punkcie końcowym przesyłanego gazu, wszak coś takiego musi odbyć się na koszt rzeczonej gazowni. Zgodnie z regulaminem. I naprawdę mnie może nie obchodzić co pokazują standardowe urządzenia kontrolne na drodze przesyłowej. Ja chcę wiedzieć co dostaję bezpośrednio w mieszkaniu. A wszelkie różnice jakościowe muszą być, zgodnie z umową, uwzględnione w rachunku. No jak się nie zastanawiać czy nie żądać comiesięcznej analizy i ekspertyzy w mieszkaniu. Oraz potwierdzonych danych z wszystkich urządzeń kontrolnych po drodze do mieszkania...
Dobra. Marudzę.
Ale jest urocznie.
Efekt dramatyczny niczym u Hitchcocka pogłębił się wczoraj.
Nie, nie zamontowali jeszcze licznika z gazu - najwcześniej w poniedziałek. Nic nie wybuchło.
Wyłączyli prąd. Takoż z powodu jednego rachunku. Z informacją w skrzynce ile trzeba zapłacić za ponowne podłączenie.
Nauka na przyszłość - nie zostawiać pieniędzy rodzicom na rachunki tylko płacić samemu. Niestety nie zawsze ma się głowę do tego co jest do płacenia gdy się jeździ po szpitalach, nefrologach, ma zabiegi w ramach zaćmy cukrzycowej i trzeba załatwiać rentę. Ubezpieczenie od pobytu w szpitalu? Zgłoszenie przyjęte, odleżane, przejęte przez inny oddział ubezpieczyciela po likwidacji poprzedniego, odleżane ponownie, reklamowane telefonicznie. Odpowiedź wysłana kilka dni (data stempla pocztowego) po dacie ostatniego terminu na piśmie informującym, że z powodu przekroczenia czasu zgłoszenie nie będzie respektowane. Reklamowane. Z koniecznością wizyty jeszcze raz w szpitalu, zrobienia kopii dokumentacji i przesłania. Na koszt, rzecz jasna, zgłaszającego. Przynajmniej będąc na zasiłku chorobowym można liczyć na pensję na koncie. Większą niż kwota płacona od stawek godzinowych (łącznie niższa) różnych od zapisanej w umowie pensji minimalnej do której podobno dopłaca państwo z racji zatrudniania osób z III grupą inwalidztwa.
Czyż to nie uroczne?
Można sobie posiedzieć romantycznie przy świeczkach. Z kotem. I rozmrażaną (wreszcie - element pozytywny) lodówką.
No a jak trzeba będzie się trzeba połączyć zdalnie z serwerem w pracy?
Olać.
Ten weekend i tak będzie trzeba jechać na zajęcia. Do propagującej oszustów szkoły reklamującej się darmowym laptopem za przyprowadzenie 5 znajomych. Z których żaden nie zostaje na dłużej w szkole i znika wraz ze zdobytym sprzętem dzieląc się kasą ze sprzedaży. Unia płaci. Ileż dzięki temu można się nauczyć w ramach darmowych zajęć. Problem gdy rozwiązują grupę bo z ponad 30 osób robi się 5, a czasem 6. Trzeba się przenosić do innego miasta, nawet jeśli w semestrze nie było się dosłownie na jednych zajęciach. Płacić za kolejne zdjęcia do indeksu, bo stary niby z tej szkoły ale nie z tej szkoły. 98% katolików, cóż się dziwić, w końcu bazują na religii w której czyściec powstał na mocy umowy z Lucyferem. Toteż i oni i kler kłamać potrafią niezgorzej. I to o wiele lepiej od oficjalnych tzw. Kościołów Szatana. W końcu mają swoje umowy. Z których się muszą wywiązywać. W końcu to nie umowa ze Stwórcą o wolnej woli tylko umowa z drobnym druczkiem o przymusowe publiczne łganie z bytem nazywanym księciem kłamstw.
Tradycyjnie chwalone przez wszelkich kremówkowych jak i inkwizytorskich, nawołujących do mordów, krucjat i stosów arcykapłanów niepokalanej Jezusem dziewicy.
Coś jak niektórzy podający się za wyznawców Allaha kapłani, będący pod tym samym wpływem bytu dla którego "nie morduj" jest pustym nakazem bez znaczenia.
Jest urocznie.
Ani chybi.
Dopisek: Po powrocie o 22 od rodziców do domu okazało się, że w międzyczasie przywrócili zasilanie. Widać pomógł list do boku z listą transakcji na koncie (przelewów na ichni rachunek) i pytaniem czy na weekend mam kupować świeczki i/lub baterie... Dni robocze dla gazowni to jednak nie przewidują soboty - niby mają 2 dni robocze - wbrew przepisom jakiegoś kodeksu ;]